Ten, którego marzeniem jest wypicie wina w spokoju.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ten, którego marzeniem jest wypicie wina w spokoju.

Pisanie by Portugalia on Sro Kwi 08, 2015 11:14 pm

Nazwa państwa:
Nowe Państwo ; Estada Novo ; Portugalia, jednak to już zarezerwowane dla osób bliższych.

Imię i nazwisko:
Pedro José Chávez Henriques

Strona konfliktu:
Unia Śródziemnomorska

Opis wyglądu:
Portugalczyk jest osobą średniego wzrostu, o dobrej budowie ciała. Gdyby go tak zmierzyć, to naszym oczom ukazałby się wynik około 175 cm. Cóż, w porównaniu do innych krajów europejskich wypada dosyć słabo. Sylwetka to jednak temat zupełnie inny. Oczywiście – postury typowego kulturysty nie ma, ale z daleka widać, że to osoba wysportowana i dbająca o siebie.
Ma oliwką cerę, więc odczuwa pewnego rodzaju konfuzję. Najchętniej przemalowałby się jakąś jasną farbą. Powód? Jak zwykle reszta państw starego kontynentu. Nie wygląda to jednak tak źle, jak on uważa. Ciemnobrązowe, dłuższe włosy dopasowane zostały idealnie do jego romańskiej urody. Cały czas robi z nich niskiego kucyka i nie myśli o rozpuszczeniu ich. Nie lubi bowiem, gdy kolejne kosmyki czepiają się jego twarzy i zmniejszają pole widzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że godzinnego spaceru po mieście fryzura może nie wytrzymać. Wtedy zmuszony jest co chwilę ją poprawiać.
Co do samej twarzy nie ma się jak przyczepić. Nos i usta są takie, jak u każdego innego człowieka. Nie za duże, nie za małe. Oczy jednak to temat zupełnie inny. Gdybyśmy spojrzeli na Pedra po raz pierwszy, to pierwsze co, to zwrócilibyśmy uwagę na nie. Są nieco większych rozmiarów, przez co wyróżniają się na tle innych państw. Tęczówki mają ciemny odcień brązu. Momentami jednak ciemnieją i sprawiają wrażenie, jakby były zupełnie czarne. Dostrzec w nich można tęsknotę, melancholię, a zarazem nienawiść do całego świata. Nie widać w nich uciechy z życia, optymizmu.
Trudno było oderwać od nich wzrok. Ano, było – wcześniej nie był aż tak nerwowy (czyt. jakieś 300 lat temu) i mógł normalnie spać. Teraz jednak przez całą zaistniałą sytuację światową, jak i swoją cierpi na bezsenność. Efektem są widoczne cienie pod oczami. Dodatkowo, pod prawą dolną powieką widnieje mały, ale jednocześnie widoczny pieprzyk.
Są rzeczy, które oszpecają to ciało. Co może oszpecać ciało? Blizny między innymi.
Poprzez swoją depresję, na jego nadgarstkach roi się od malutkich ran i tym podobnych. Historii ich powstania chyba nie muszę tłumaczyć. Zakłada często ciemne rękawiczki, co by nikt nie musiał ich oglądać. Na plecach jednak jest blizna ogromna, ciągnąca się od karku, a kończąca prawie na kości ogonowej. Nie pamięta i nie chce pamiętać, kiedy to ona powstała. Przypomina mu między innymi wiele nieporozumień, niepowodzeń, więc stara się ją ukrywać przed innymi. Nie ważne co – nigdy w dużym towarzystwie nie pozbędzie się górnej części garderoby… nawet w małym. Nie chce, aby ktokolwiek ją widział.
Upodobał sobie swój mundur z I Wojny Światowej i to w nim zazwyczaj wszędzie paraduje. Jest on koloru szarego, lekko zmieszanego z błękitem. No, wiele o nim raczej nie można powiedzieć. Wiadomo, założy również nakrycie głowy, będące w 'zestawie' z mundurem, oraz długą pelerynę tego samego koloru.
Nie chodzi w tym po to, aby się pochwalić. Jest mu  w nim najzwyczajniej w świecie wygodnie. Ponadto, wygląda w nim o wiele poważniej niż w pierwszej lepszej koszuli. W domu jednak ubiera się luźno.


Opis charakteru:
Wiele osób miało okazję poznać tego człowieka z bliska. Jego kolonie, większość państw azjatyckich oraz bliska rodzina – to były mniej więcej te osoby. Posiadały szersze możliwości, jeżeli chodzi o samo ocenienie tej osoby.
Ongiś wiało od niego optymizmem, chęcią dowiadywania się nowych informacji. No i oczywiście – chciało mu się władzy, którą zresztą w pewnym stopniu miał. Oczywiście, tak było kiedyś. Teraz nastały czasy konfliktu, które kompletnie go zmieniły.
Persona ta bowiem jest tak pesymistyczna i melancholijna, że niektórzy tylko czekają, aż najzwyczajniej w świecie popełni samobójstwo ( aniżeli o obywateli chodzi ).
Każdego dnia jego twarz przybiera smutny, czasami z pewną dawką agresji wyraz. Można powiedzieć, że zapomniał czym jest szczęśliwy uśmiech i radość. Doskwiera mu to ogromnie. Nawet, jeżeli nie czuje teraz żadnego pozytywnego uczucia, to chciałby takowego w tej chwili doświadczyć. Może to być nawet ten jedyny raz w życiu. To by mu w zupełności wystarczyło.
Nie jest chętny do rozmowy, rzadko kiedy ma ochotę wymienić kilka zdań z drugą osobą. Uważa, że bezsensowny dialog nie jest mu do niczego potrzebny ,a jedyne co robi to pochłania czas, który może wykorzystać lenienie się do pracy. Cóż, przesadza trochę, bowiem i tak ma go dużo - tym bardziej, że nie sypia nocami. Póki nie będzie miał ważnego powodu, to nie zacznie konwersacji, a jedynie rzuci okiem na drugą osobę i wróci do swojego zajęcia.
Co jednak się stanie, jeżeli będzie już zmuszony do wymiany zdań?
Będzie strzelał zwrotami grzecznościowymi na prawo i lewo. Woli nie podpaść nikomu, tym bardziej sojusznikom Rzeszy, więc ma do każdego szacunek. U jednych jednak jest on prawdziwy i szczery, naprawdę ma w nich wyrazy uznania. U drugich zaś jest on fałszywy, udawany, byleby nie dostać kulką w łeb za jakiekolwiek odzywki i pyskowanie. De facto nie ma nawet w zwyczaju, by do swoich jakże ukochanych sojuszników zwracać się z masą przekleństw i gróźb.
Jest nad wyraz spokojny, to informacja pewna. Nie potrafi bez powodu unieść się i drzeć. Nie ruszają go jakiekolwiek mało znaczące, negatywne słowa związane z jego osobą, bluźnierstwa. No, usłyszenie czegoś takiego na pewno nie wywołuje uśmiechu na mordce czy szczęścia. Stara się jednak nie reagować na nie. Oczywiście, jeżeli usłyszy coś o wiele mniej przyjemnego, to się zirytuje, ale i tak nic poza tym.
Sytuacja jednak zmienia się, kiedy delikwent odważy się zażartować z jego wiary, Biblii, lub myli go z jego bratem. Nienawidzi bowiem obu tych rzeczy. Najgorzej znosi to wtedy, gdy dana osoba dodatkowo z tego żartuje bądź wymawia słowa naumyślnie. Nie zmusi to jego do popełnienia jakiejś zbrodni, zamordowania osoby czy wybuchu emocjonalnego. Jedyne co zrobi, to grzecznie zwróci uwagę… no chyba, że tą osobą jest Antonio. Wtedy może się odważyć zrobić coś gorszego.
Jest bardzo pamiętliwy, więc jeżeli komuś zdarzy się taka bądź inna sytuacja, to będzie miał ogromnego minusa u Portugalczyka i może zrobić sobie z niego „małego” wroga.
Kiedyś miał zwyczaj do wspominania lat swojej świetności, cichego wzdychania i chęci na przywrócenie tamtych dni, bądź przeżycia ich jeszcze raz. Teraz jednak odrzucił to w kompletną niepamięć. W tej chwili gdy to sobie przypomina, to nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Pewnego rodzaju upokorzenie, nienawiść samego siebie poprzez ten upadek zagłębia go tylko w tak zwanej „otchłani rozpaczy”.
Tak, ma stwierdzoną depresję, co zresztą pewne zachowania ukazują. No jak się spojrzy na niego, to od razu można z jego twarzy odczytać tę przypadłość. Cierpi na nią już wiele lat. Pierwsze „objawy” pojawiły się już po okresie „wielkich odkryć geograficznych”, kiedy to powoli spadał w dół ze swoją gospodarką i handlem. Kłótnie z rodziną i resztą UŚ pogłębiła go w tym… i pogłębia nadal. Efektem jest wysoki poziom choroby.
Niech jednak społeczeństwo sobie nie myśli, że nasz delikwent tnie się obecnie. Kiedyś się samookaleczał i zostały po tym niemałe pamiątki. Dzisiaj jednak uważa, że jest to bezsensowne i równe z poziomem nieradzących sobie z psychiką nastolatków. Z resztą, kto widział tnącego się staruszka? Jak na razie nikt. Po prostu będzie żył dalej ze swoją depresją, ale nie ma zamiaru sprawiać sobie bólu, aby uśmierzyć smutki. Już woli się upić, co nie należy do rzeczy przez niego pochwalanych. A nawet jeśli by chciał… ma słabą głowę do alkoholu, więc przyjdzie mu to z dosyć dużo łatwością.
Wbrew powszechnej opinii – w żadnym wypadku nie jest człowiekiem leniwym. Ma po prostu w zwyczaju kierowanie się według swojego własnego zegara. Nawet, jeżeli spóźni się z pewną rzeczą dwa lata, to będzie ona wykonana jak najstaranniej na jego możliwości. Woli się postarać i oddać po czasie, niż zrobić coś na szybko, byleby zdążyć.
Jego sposób postępowania w stosunku do damskiej części populacji jest odmienny, niż do mężczyzn. Nie czuję się komfortowo wśród niej, a wręcz odwrotnie. Gdy ilość kobiet przeważa jego portugalskim mniemaniom, jest spięty, ma mały bałagan w głowie. Spowodowane jest wszystko pewnego rodzaju niepewnością, jak i przeżyciami z lat wcześniejszych. Pomimo tego potrafi okazać szacunek damie. Ukłoni się, rękę ucałuje (jeżeli nie dostanie przez to w twarz) i przywita się.
A nawiązując do osób bliższych – tak, przesadza na każdym kroku i jest zbyt opiekuńczy. Pomimo swej natury czy kryzysu jest zdolny do nakarmienia do syta czy załatwienia noclegu. Gdy takie osoby obok niego się znajdują, to już go nawet nie obchodzi, czy ktoś zaraz nie wbije mu noża w plecy. Woli dbać o nich niż o samego siebie… w pewnym stopniu, tutaj akurat nie wolno przesadzić.

Krótka historia po wojnie:
No domyślcie się, co się z Portugalczykiem teraz dzieje. No oczywiście, kłóci się z sojusznikami!
Każdego dnia myśli o jakiejkolwiek współpracy. Przecież Rzesza szaleje w tej chwili, grozi im w pewnym stopniu. Jednak każda próba porozumienia kończy się tym, co napisane zostało powyżej.
Obecnie w kraju panuje kryzys. Masa długów, mało środków na samo wyżywienie. O mieszkaniu zaś lepiej nie wspominać. Władze wprowadziły co prawda małe ulgi dla obywateli, ale nadal nic to nie daje. Bieda, po prostu bieda. Sam Pedro odkłada każdy możliwy grosz, co by nie spotkał go tak nędzny los. Jednakże stara się pomagać mieszkańcom. To w końcu jeden z jego obowiązków.

Relacje:

Rzesza:
Źródło stracha czy bezsenności… w 5%.
A tak naprawdę, to stara się być jak na razie neutralny. Żadnych afer nie robi, nie wczyna jakichś specjalnych działań. Z resztą, i tak pewnie nie miałby prawa z taką obsadą wokół.
To nie tak, że trzęsie portkami na samo spojrzenie. Gdy sytuacja będzie tego wymagać, to przeprowadzi konwersację, czy coś ten deseń. Powodem jest po prostu niepewność. Nie wie, co mu jeszcze głowie siedzi, co zamierza. Jest typem tajemniczym, za którym to Pedro nie przepada.
Z drugiej strony jest jednak zezłoszczony na Rzeszę… w końcu ma Anglię czy Holanda pod swoimi skrzydłami. To jest już odpowiedni powód do siania złych emocji. Jednakże nikt o jego odczuciach nie wie i lepiej będzie, jeśli się nie dowie.

Hiszpania:
Najleniwszy głupek na całym globie. Tak wyglądałaby krótka definicja Portugalii o swoim własnym bracie.
Po prostu, weźcie go od niego, bo krew zalewa. Antonio to chyba jedyna osoba, która swoim zachowaniem może doprowadzić Portugalczyka do stanu najgorszego z możliwych. Pedro ma wiele wspomnień, które wzbudzają ogromną niechęć do brata. Ponadto samo postępowanie i podejście do pewnych spraw przez niego wzbudza w nim ogromną chęć pobicia, wbrew wykształconemu u siebie spokojowi. Inaczej mówiąc – nerwy mu najzwyczajniej w świecie puszczają.
Pewnego rodzaju nienawiść łączy się również z tym, że Hiszpan robi wszystko, aby uprzykrzyć mu jego i tak wystarczająco nieszczęśliwe życie, zrzuca na niego połowę swoich obowiązków a sam się leni. To znaczy, taką wersję ustalił sobie Portugalczyk.
Zdarzają się również przypadki, że jest on często mylony ze swoim bratem, a niektórzy pewnie nawet nie wiedzą o jego istnieniu, więc tak jakby „przyłączają” jego tereny do Hiszpanii. Nie trzeba chyba mówić, co czuje człowiek. Jest w duszy po prostu wściekły.
A o Olivenzie proszę nawet nie wspominać, bo popadnie w kolejny dołek. Można powiedzieć, że to z tego tematu wywodzi się najwięcej kłótni pomiędzy tą dwójką.
Pomimo tych wszystkich nieporozumień to nadal jednak czuje, że są braćmi i w głębi się o niego martwi. Świadom jest sytuacji, za wiele chciałby spuścić mu łomot, ale gdyby nie doszło do tego, co jest obecnie, to starałby się załagodzić wzajemne stosunki.
Smutne jest to, że on o tej braterskiej miłości, współczuciu, zmartwieniu często zapomina.

Chiny, Makau, Anglia:
Damy trzech tych panów w jednym miejscu, bowiem sytuacja jest podobna.
Szczerze – martwi się o nich. Są to takie osoby, które znaczą dla niego wiele. Targa się z własnymi myślami i szczerze nienawidzi siebie za to, że nie może ich jakoś uratować, że jest zbyt słaby.
Nie owijajmy w bawełnę – przesadza. Nikt ich tam chyba nie torturuje.
Kontakt między nimi również się urwał. Tak naprawdę to Portugalczyk jest niedoinformowany tak, że nawet nie wie, co dzieje się z nimi w tej chwili. Gdyby udało mu się zdobyć jakiekolwiek informacje, list by dostał, to kamień z serca by mu spadł.
Wierzcie lub nie, ale aktualnie Pedrosiowi jest tęskno za angielskim (just what) czy chińskim jedzeniem.

Brazylia:
Synuś, wracaj ty no tu do mnie!
Stara się go traktować jak rodzinę, ale jednocześnie nie chce przesadzać i zachować odrobinę powagi. Pomimo dosyć bliskich więzi nie chce narzucać się człowiekowi. O ile nie miał żadnych konsekwencji w stosunku do Anglii chociażby, tak Brazylijczyk chyba miał dosyć jego przesadzonej opiekuńczości.
Portugalia nie chce go denerwować, więc najzwyczajniej w świecie zaczął brać go na dystans. Oczywiście, pomoże mu w razie problemu jak tylko może, ale na razie dał sobie spokój z czymkolwiek innym. W końcu nie ma w tej chwili czasu na jakąkolwiek miłość.

Francja:
Dosyć krótko – nie lubi człowieka, chociażby o nieco dalszą przeszłość, za wojnę, najazd i pomoc Hiszpanii w jego „osłabieniu”, czy cokolwiek miałoby to znaczyć. Nawet, jeśli starali się ze sobą współpracować trochę później i jakoś się „zaprzyjaźnić”, to obecnie Portugalczyk ma go gdzieś.

Holandia:
Chciał się z nim zaprzyjaźnić, nawiązać głębsze kontakty i zapomnieć o pewnych wyrządzonych krzywdach i rywalizacji. Nawet, jeżeli to drugie na razie mu się udaje, tak to pierwsze jest obecnie mało możliwe. W końcu jest on pod skrzydłem Rzeszy.
Nadal jednak ufa mu i wierzy, że nie dał od tak sobie odebrać suwerenności. Może coś planuje? Tego nie jest pewien, ale pokłada w nim pewne małe nadzieje.

Włochy Północne i Południowe:
Obydwu traktuje na swój niezrozumiany sposób, nie stosuje podziału na tego „lepszego” i „gorszego”, co mają inny w zwyczaju. Również występują między nimi sprzeczki, jednak te pewnie w o wiele mniejszej ilości… ale są zapewne na mniejszym poziomie.
Sam nie wie, jak ma z nimi postępować. Szacunek też nie wiadomo czy prawdziwy, czy fałszywy. Można powiedzieć, że po prostu nie ma o nich zdania. Z jednej strony wydają się dziećmi, z drugiej w takiej sytuacji światowej nie należy nikogo takim traktować.
Podchodzi do nich bardzo poważnie. W końcu są teraz takimi zwanymi „liderami”.

Plany, cele:
# Odkopać się z kryzysu, zacząć sobie normalnie radzić.
# Znaleźć jakieś porozumienie w UŚ
# Być wolnym
# Żyć bezstresowo
# Móc sobie w spokoju butelkę wina wypić.

Stosunek do Rzeszy:
Wiele tutaj chyba nie będzie.
Można powiedzieć, że to właśnie Rzesza jest głównym sprawcą jego strachu, poczucia niebezpieczeństwa i tym podobnych.
Podchodzi na dystans, rzecz najważniejsza. Stara się nie podpaść w żadnym stopniu, aby nie narazić siebie i reszty krajów.
Darzy wielkim szacunkiem, można powiedzieć, że w połowie szczerym. W końcu jest to imperium OGROMNE, a przynajmniej w jego mniemaniu, więc uznanie na pewno się należy. Czy ktokolwiek stworzył taką potęgę?



Inne:
* Zawsze ma przy sobie młotek. Bezgranicznie. Nie ważne co, nie ważne gdzie – zawsze ma. W końcu jak nadarzy się okazja wbicia jakiegoś gwoździa w czyjeś oko to nie będzie musiał lecieć po narzędzie do sąsiada.
* Tam Maryja, tam Biblia, tam katedra. Inaczej mówiąc, jest bardzo religijny i silnie wierzy.
* Piłka nożna, sport uwielbiany przez Pedra. Można powiedzieć, że jest narodowy!
* Ma obsesję na punkcie napojów kofeinowych.
* Nawet lubi angielskie jedzenie. Póki ma ładny zapach, to zje.
* Ha, najlepsze wino ma i nawet nie starajcie się zaprzeczyć.
* Ledwo radzi sobie z językiem włoskim czy angielskim. To dla niego kosmos.
* Nie popiera rasizmu w żadnym razie.
* Ostatnio poduczył się czegoś nawiązującego do obecnej technologii, co by nie być aż tak zacofanym. De facto on i informatyka to związek bez przyszłości.
* Nie jest osobą lubiącą przekleństwa, ale nieraz się zdarzy, że coś mu się wymsknie.
* Tak naprawdę bardzo dobrze gotuje. Jego dania składają się z ryb i owoców morza.
* Żre na potęgę, dosłownie! Potrafi niczym userka zjeść garnek makaronu, sprzątnąć pozostałości w spiżarni i jeszcze być głodnym. Stara się jednak ograniczyć, co by nie przytyć.
* Jeśli chcesz mu sprzedać hiszpańskiego pomidora, to lepiej załatw sobie przed tym tarczę i hełm.
* Kompleksyyyy~


MAJOR SPOILER PRZEWIDZIAŁ TO WSZYSTKO!

Pewne fragmenty zaczerpnięte z moich wcześniejszych kart postaci.

Z góry przepraszam za masę błędów i brak sensu w niektórych wypowiedziach. Karta była pisana w warunkach ekstremalnych.
avatar
Portugalia

Female Liczba postów : 40
Join date : 02/04/2015
Skąd : Lizbona

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ten, którego marzeniem jest wypicie wina w spokoju.

Pisanie by Führer on Czw Kwi 09, 2015 8:34 pm

Ma po prostu w zwyczaju kierowanie się według swojego własnego zegara. Nawet, jeżeli spóźni się z pewną rzeczą dwa lata, to będzie ona wykonana jak najstaranniej na jego możliwości. Woli się postarać i oddać po czasie, niż zrobić coś na szybko, byleby zdążyć.
A userka, po części w przeciwieństwie do postaci, jak widać robi i szybko, i starannie. Nie dość, że karta dobra, to jeszcze na czas. Oczywiście akcept.
avatar
Führer
Mesjasz Niemieckiego Narodu

Male Liczba postów : 47
Join date : 26/01/2015
Skąd : Z Equestrii.

Zobacz profil autora http://aph-die-neue-ordnung.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach