[Norwegia] Urząd miasta Oslo

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Sro Maj 06, 2015 10:00 pm

Jakoś głośno o tej Szwecji? Taki spokojny, ugodowy kraj, przynajmniej w świadomości Michaela. A tu się okazuje, że tam też się coś dzieje, ludzie mają jakieś cele! Możliwe, że Rainer tak często o niej wspominał, bo zwyczajnie lepiej znał tamto państwo. Pewny przykład nie poskutkuje pomyłką.
Jakby nie patrzeć, źle, że ktoś nagle zmienił plany. Tyle pracy Bruna poszło na marne... Nie, żeby Vissmann się tym przejmował, skąd. Po prostu wiedział, jak bardzo znajomość języka ułatwia pracę w terenie. Chociaż niemiecki powoli wypierał te miejscowe, to jednak ludzie, gdy mogli, woleli używać własnej mowy. Kapitan wcale się temu nie dziwił.
To w sumie zabawne, jak pzypadek rządził ich przeznaczeniem. Michael nigdy nie dostał sprawy w Szwecji i zapewne by nie dostał, nawet, gdy chodziło o tak prozaiczne zadanie, jak sprawdzenie nowego dowódcy. Aktualne spotkanie było więc zrządzeniem losu. Nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkiego. Ha, niemożliwe. Ktoś – ale nie my – będzie śmiał się ostatni.
– Czasem odnoszę wrażenie, że w Berlinie dzieje się zbyt wiele – stwierdził, tym samym przyznając rację rozmówcy. Choć nie bywał tam tak często, jak w przeszłości, racja. Nawet Rzym wydawał się "ciekawszy" od Oslo. Tutaj momentami można było się zanudzić. – Norweski nie powinien sprawić panu wielkich problemów. Pozwolę sobie stwierdzić, że jest całkiem podobny do niemieckiego.
Jemu nie przysporzył trudności, chociaż to może kwestia umiejętności, czasu, zaangażowania... Nieważne.
Uniósł brwi, słysząc kolejne słowa. Oczywiście, że nadawał się do sensownej rozmowy, phe. Pytanie tylko, co Bruno rozumiał przez "sensownie"? W ogóle ta cała wypowiedź wydała się Michaelowi bardziej... Prywatna, tak. Niespecjalnie mu to przeszkadzało, ale było rzadko spotykane wśród wyższych – ekhem – szczebli. Vissmann się do nich, co prawda, nie zaliczał, ale Rainer z pewnością.
– Prywatne spotkania nie są w tych czasach zbyt popularne – zauważył z lekkim przekąsem. Bardziej skierowanym w "eter" (bo przecież nie w system!), niż Bruna. No, i wcale nie było mu szkoda. Rzeczywiście, dłuższa rozmowa z gestapowcem mogłaby być zabawna, ale nie skończyłaby się dobrze.
Nie do końca wiedział, jak potraktować pytanie o szachy.
– Owszem, zdarza mi się – odparł z pewną rezerwą. – Ostatnio dość rzadko, kwestia braku czasu.
Oni, w SD, pracują, zamiast zajmować się głupimi ulotkami.
– Cóż, i chyba jednak wolę karty. Może są mniej rozwijające, ale nawet logiki po pewnym czasie ma się dosyć – dodał po chwili, nieco pogłębiając uśmiech.
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Czw Maj 07, 2015 1:55 am

Pokiwał głową. W sumie to też odniósł takie wrażenie, że to nie będzie takie trudne, ten cały język norweski. Dopiero zaczyna go na poważnie ogarniać, jednak faktycznie, już od samego początku da się zauważyć wiele podobieństw do niemieckiego, co Rainerowi sporo upraszcza sprawę.
No, ale język to nie jest główny temat rozmów, szczególnie, że Bru zdążył poruszyć nieco inną kwestię.
Prywatne spotkania.
Owszem, może nie są jakieś modne, czy też popularne, ale... Bruno je lubi. Z rozsądnymi ludźmi, oczywiście. Wysokie stanowisko, jakie posiada, daje mu taką możliwość... selekcji. Ci, którzy są mu obojętni, czy też wręcz pogardza nimi - ci muszą dostosować się do służbowej etykiety i odnosić się do niego tak, a nie inaczej. A on odpłaca tym samym. Jednak jeśli ktoś, hm, wpadnie mu w oko, to wtedy Bruno pozwala sobie czasami na takie ryzykowne... prywatki. Czasami warto, jeśli faktycznie trafi się na kogoś wartościowego. A jeśli źle ocenił człowieka? Mówi się trudno, urywa kontakt, sprawy nie było, koniec. Krótka, niewarta uwagi historia.
- Tak - przyznał więc Michaelowi rację. - Chociaż w niektórych przypadkach trochę szkoda, że nie są. Czasami warto. Czasami.
Zamyślił się na moment. Czy z Vissmannem byłoby warto? Intuicja podpowiada Brunowi, że tak, że jak najbardziej. Że można by wiele na tym skorzystać, a w każdym razie, że ten czas nie byłby czasem straconym.
- Ja uwielbiam szachy - nie musiał tego mówić, pytanie o szachy wyraźnie wskazywało na to, że je lubi.
Jednak zrobił to z grzeczności, a może po prostu z pewnego utartego schematu, jaki wałkuje codziennie. Trudno powiedzieć.
- W karty też grywam i jestem całkiem niezły. W co najczęściej zdarza się panu grywać? A może... da się pan namówić na partyjkę rozbieranego pokera? Co, panie Vissmann? - spojrzał na niego bezczelnie.
Cały ten tekst, lekceważący gest głową... wszystko było bezczelne i wyzywające. Bruno nie musiał sprawdzać granicy swoich możliwości - widać doskonale, że czuje się bardzo swobodnie, że ma zamiar wykorzystać swoją przewagę w każdym tego słowa znaczeniu. Bardziej niepokojące jest to, że pytanie wyraźnie zostało zadane jak najbardziej poważnie. Z kpiną, wyzwaniem, w ordynarnej, bezczelnej formie, która właśnie taka miała być, miała podrażnić i dotknąć Michaela. Ale wciąż była poważną propozycją i nie da się tego ukryć. Jeszcze Rainer tak bezczelnie zadziera głowę i gapi się bez przerwy w oczy Vissmanna. Bardzo możliwe, że odsunął na bok wszelkie dotychczasowe obawy i postanowił pozwolić sobie na odrobinę rozrywki. Wyraźnie prowokuje.
Wyraźnie zaczyna się dobrze bawić.
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Czw Maj 07, 2015 10:56 am

Michael prywatne spotkania ograniczał do odwiedzania kobiet w... Wiadomych celach. Inne były raczej sporadyczne, o służbowym podłożu. Nie interesowały go bliższe kontakty z ludźmi, bo ci zazwyczaj po jakimś czasie zaczynali go irytować. Cóż, taki charakter. Nie przeszkadzało mu to, miał wystarczająco rozrywki w pracy, a tutaj jeszcze po niej? W życiu, jeśli nie miał w tym własnego celu.
Zignorował Rainera, nie odpowiadając już na dwie pierwsze kwestie. Mało go obchodziły. Za to trzecia... Zbiła go trochę z tropu. Hej, hej, hej. Chwila. Nie tak szybko. Brudno żartował? Nie, to słychać, to widać. Michaelowi się to nie widziało, jeśli miał być szczery. No bo... Rozbierany? Panie, co pan?
Poker to dobra gra. Zdecydowanie. Ale takie dodatki są dobre dla partnerów, jako gra wstępna, a nie...! Vissmann skrzywił się lekko, zauważył, że rozmówca go prowokuje. Błąd.
– To zależy od przeciwnika, acz najczęściej staje na pokerze, skacie lub tysiącu – odpowiedział spokojnie, także uważnie przyglądając się oczom Bruna. I, koniec końców, uśmiechnął się znowu, tym razem typowo dla siebie. Chcesz kpiny, to ją dostaniesz. – Nie oczekuje pan zbyt wiele? Propozycję mogę przyjąć, jednakże w granicach przyzwoitości. Nie wiem, jak wyglądają pańskie preferencje, ale ja ubrania zdejmuję tylko na kobiecych oczach.
Też był bezczelny, tak z natury. Dał Rainerowi jasną aluzję, chociaż raczej w drwinie, niż na poważnie. Zastanawiało go tylko, czemu padła właśnie taka propozycja. To naprawdę nie było normalne, w dodatku ta forma, sposób wypowiedzi... Nie, Michael nie bał się wyzwań, zwyczajnie nie miał ochoty na rozbieranie się przed mężczyzną, oglądanie także. Wyznaczył pewne granice, w których trzymał się głupiej ideologii. Tylko dlatego, że pasowały jego upodobaniom, ale zawsze coś.
Może wcześniej nie docenił Rainera? Tak, typowe dla niego, chyba powinien zacząć bardziej uważać na ludzi.
Nie, jednak nie.
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Czw Maj 07, 2015 3:47 pm

Och, więc to taką odpowiedź dostał. Sprytnie. I uroczo.
Rainer uśmiechnął się jeszcze szerzej. Już nie opiera się o swoje solidne biurko, lecz na nim po prostu usiadł. Założył sobie nogę na nogę, odchylił się lekko do tyłu i dalej patrzy się uważnie na Vissmanna.
Ciekawa sprawa. Co prawda mógłby już odpuścić, dostał swoją rozrywkę, zabawił się. Są jakieś granice, czyż nie? No właśnie, granice. Jakież to nudne. A Bru ma ochotę zabawić się jeszcze troszeczkę. I czuje, że może sobie na to pozwolić. Że jakiś tam Vissmann nie jest w stanie w niczym mu zaszkodzić, nie pod tym względem i nie w takiej sprawie.
Postanowił więc udać, że źle zrozumiał słowa Misia Wiesia.
- Tylko na kobiecych oczach? Mam poprosić jakieś dziewczę, żeby nam pokibicowało, czy też pańskie słowa to była swobodna propozycja zaproszenia dziwki do gry i ewentualnego... menage a trois? Wie pan, to musiałbym rozważyć, ale możliwe, że da się to wrzucić w kosztorys i załatwić – wyszczerzył się jeszcze bardziej.
Zaś jeszcze straszniejsze jest to, że pomimo wyraźnie rozbawionego, wrednego i bezczelnego tonu, czuć jednocześnie jakąś niebezpieczną nutkę. Że Rainer się bawi, ale w razie gdyby jego rozmówcy zachciało się przykozaczyć i powiedzieć „tak, jasne” to... jest też gotowy i na taką opcję. Może nawet bardziej gotowy niż pozwala na to zwykła przyzwoitość.
Chociaż tak naprawdę ciężko to ocenić, w końcu tylko sobie prawią złośliwości i przepychają się słownie, sprawdzają swoje możliwości. Żaden z nich tak naprawdę nie zagrał w otwarte karty. Ani Bruno nie złożył wprost konkretnej propozycji (bo przecież ciężko mówić tak o rozbieranym pokerze, do tego zaproponowanym wyraźnie po to, żeby wybić z rytmu, przede wszystkim po to). Vissmann też się nie wychylił, pozostał w sferze złośliwości i przytyków.
Pozostaje więc pytanie, czy któryś z nich zdecyduje się odkryć, powiedzieć dokładnie to, co myśli. Nie ubierając tego w ładne słowa, ani nie owijając w bawełnę.


//tak na marginesie - z tego co gadałam, to Norek jak się ogarnie to do nas wbije, więc póki co nie musimy na niego czekać, po prostu grajmy, a on przyjdzie i zrobi wiochę kiedy się ogarnie <3
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Czw Maj 07, 2015 5:02 pm

Oho, gdy pojawia się francuski zwrot, to może chodzić tylko o jedno.
Michael nie czuł się skrępowany tematem podjętym przez Rainera, ale chyba był nieco zaskoczony. Nie liczył na coś podobnego ze strony tego niepozornego człowieka. Zauważył, że ludzie często kręcą się wokół takich kwestii. Vissmann, wchodząc do urzędu miasta w Oslo, ani trochę nie spodziewał się, że także dzisiaj rozmowa zejdzie na taki boczny tor.
Nie przeszkadzało mu to. W zasadzie, wydawało się dość zabawne. Nie był pewien, do czego dążył Bruno tym zagraniem, ale prawdopodobnie się tego domyślał.
– Dziwka? Ależ proszę pana, to nie przystoi oficerowi – zadrwił. Przeczesał włosy ręką, pojedyncze kosmyki opadały bowiem na jego czoło. – Nie zwykłem korzystać z takiej formy... Zaspokajania potrzeb.
Wolał użyć eufemizmu, chociaż przez moment cisnął mu się na usta bardziej kolokwialny zwrot. Rzadko spotykał się z prostytutkami, raczej unikał burdeli. Nigdy nie wiadomo, co może tam człowieka spotkać... I z czym można wyjść. Wolał pojedyncze razy z wybranymi kobietami, nawet, jeśli to oznaczało u nich mniejsze doświadczenie. Czasami zerowe, acz wbrew wszystkiemu wtedy było najciekawiej. I bardzo zabawnie, przynajmniej dla niego.
– Poza tym... Powiem szczerze, że nie lubię dzielić się partnerką – dodał, wcale nie tak szczerze. To akurat zależało od sytuacji. Niewielkie kłamstwo, nie pierwsze i zapewne nie ostatnie dzisiejszego dnia.
Dwie kobiety by mu nie przeszkadzały.
Nie traktował rozmówcy na poważnie. Nie do końca. Wiedział, że w strukturach państwowych siedzieli różni ludzie, niektórzy o naprawdę dziwnych fetyszach i upodobaniach... Zresztą, sam nie powiedział, że oczy Bruna ładnie wyglądałyby w słoiku, na półce nad kominkiem. Michael wolał się ograniczyć do tej sfery kpiny oraz arogancji, w której trwał od początku spotkania. Nic ponadto. Tak będzie lepiej.
A przynajmniej postara się pozostać w tej sferze.
Mimowolnie, przyglądając się Rainerowi, zaczął zastanawiać się, ile ten człowiek miał lat. Nie wyglądał na wiele starszego, o ile w ogóle. Ciekawe, czy ten wysoki stopień oraz stanowisko dostał zasłużenie, czy poprzez mniej legalne procesy?

//Okok. \o/
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Norwegia on Pią Maj 08, 2015 7:59 pm

Askel miał chwilę przerwy, postanowił ją więc wykorzystać na zaniesienie dowódcy SS paru dokumentów. A przy okazji mogą obgadać parę spraw. O tej porze Rainer zazwyczaj zajmuje się właśnie papierkową robotą, więc powinien mieć spokój. Prędzej czy później Askel i tak musiałby znaleźć się na drugim piętrze, gdzie mieścił się gabinet Gruppenführera, więc równie dobrze może zrobić to teraz. Takie wyrywanie się do wypełnienia dodatkowych obowiązków może się wydawać się dość niecodzienne w przypadku Norwegów, ale wiadomo, że młodzi pracownicy przeważnie chcą się pokazać od jak najlepszej strony.
Larsen dość szybko przemierzył puste korytarze biura SS. Dotarł do drzwi gabinetu Rainera, zapukał, po czym, nie czekając na 'proszę', wszedł do środka. Cóż, jego błąd, że się czuł na tyle swobodnie, by ładować się do gabinetu bez zaproszenia. Przez tydzień zdążył się przyzwyczaić. A tu proszę, Bruno ma jakiegoś gościa.
- Dzień dobry... - odezwał się uprzejmie, starając się, by nie było po nim za bardzo widać zaskoczenia – Przepraszam bardzo, ja tylko dokumenty przyniosłem. Ale to może poczekać, przyjdę później... - w tej chwili pewnie wyglądał na zakłopotanego stażystę, który nie bardzo wie, co powinien w takiej sytuacji zrobić. Z rytmu wybiło go jeszcze trzaśnięcie drzwi. No nie przewidział, że Rainer zostawił uchylone okno, w wyniku czego powstał przeciąg.
avatar
Norwegia

Male Liczba postów : 48
Join date : 28/02/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Wto Maj 12, 2015 9:30 pm

Niemalże parsknął. Ale powstrzymał się. Jest przecież kulturalnym, spokojnym człowiekiem. Chociaż Vissmann jest taki zabawny, taki uroczy! Owszem, widać też że inteligentny i drański, ale akurat to Brunowi nie przeszkadza.
Że też częściej takich śmiesznych chłopców mi nie podsyłają, tylko dostaję samych nudziarzy.
- Nie oferowałbym niczego... niesprawdzonego, czy też z niskiej półki - wyszczerzył się.
Tego, że "co przystoi oficerowi" dzieli się na teorię i praktykę nawet nie zamierzał mówić, bo i po co? Przecież obaj doskonale o tym wiedzą. Fajnie czasem rzucić oczywistą oczywistością, no ale bez przesady. Złoty środek zawsze jest najlepszą opcją.
Miał coś jeszcze dodać, ale właśnie pojawił się Askel. Niestety, nieco zbyt... zbyt nieoficjalnie jak na zwykłego urzędnika. Rainer westchnął ciężko. Z panem Larsenem zdecydowanie za szybko pozwolili sobie na spoufalanie i kumplowanie. Oczywiście, w pracy nikt tego nie miał prawa dostrzec, ale...
Ale właśnie dostrzegł. Mało tego, dostrzegł to facet robiący właśnie za kontrolę. Spostrzegawczy i bystry facet, należy tu dodać. A to wcale nie świadczy aż tak ładnie, w końcu relacje powinny nieco inaczej wyglądać, to tak być nie powinno żeby sobie tak do Rainera wbijać. I tak beztrosko, głośno trzaskać drzwiami. Skandal!
Bruno westchnął. Opieprzyć Askela? Nie, to nie ma sensu, lepiej zrobić dobrą minę do złej gry. Znowu. W końcu jedyne co może w takiej sytuacji pasować, to głupi żart. To pokaże jak dobrze zżył się z tutejszą ludnością, o!
- No proszę, panienek nie ma, ale jest za to młody, pełen energii chłopiec, tylko dla nas! - zerknął na moment na Askela, ale zaraz znowu powrócił do gapienia się na Michaela. W międzyczasie wyciągnął rękę po dokumenty.
- Proszę mi podać te dokumenty, Larsen. Proszę też zostać, już i tak za późno. Jeśli miałeś tu przeszkodzić, chłopcze, to właśnie to zrobiłeś - stwierdził spokojnie, bez jakiegokolwiek zdenerwowania, no, może ciut złośliwie... ale tylko ciut!
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Wto Maj 12, 2015 11:35 pm

Nie odpowiedział. Nie zdążył, może to nawet lepiej. Wizyta była oficjalna, obaj oficerowie pełnili w tym momencie służbowe obowiązki, więc pewne rzeczy nie powinny zostać poruszone. A już na pewno nie kwestia pokera, prostytutek i zajęć intymnych. Takie sprawy stanowią nieodłączny element życia, ale prywatnego. Michael nie miał nic przeciw takim konwersacjom, nie. W sprawdzonym, "porządnym" towarzystwie. O ile w tym państwie prywatność nadal istnieje.
To wszystko sporo mu powiedziało o rozmówcy. Bruno jest łatwy. Tak, nie oczekuje się zbyt wiele od ludzi.
Zerknął na urzędnika od niechcenia. Nie odezwał się, nie skinął głową. Bynajmniej nie ze złudnego poczucia wyższości. Przyjrzał się chłopakowi bez większego zainteresowania, chociaż to całkiem ciekawe, że ot tak pozwalał sobie na wchodzenie do gabinetu Rainera. Bez pukania, bez... Czegokolwiek. Bruno urzędował tu od tygodnia i już zbudował tak dobre kontakty z miejscowymi? Norwedzy nie byli zbyt otwartym narodem, tak w ogóle. I w żadnym z zajętych krajów nikt specjalnie nie garnął się do bliższych kontaktów z okupantem. Już szczególnie z Gestapo.
Vissmann zachował to spostrzeżenie dla siebie. Bezsensem byłoby kontynuowanie oficjalnej rozmowy przy świadkach. Oni potem zawsze sprawiali spore problemy.
Z drugiej strony, Norweg był młody, ci mieli inne podejście do Niemców. Często przecież nie pamiętali czasów wolności... Ile to już? Chyba czterdzieści lat, o ile kapitan się orientował, a ten chłopak wyglądał na sporo młodszego.
Trzask.
Michael drgnął. Dość znacznie, na pewno zauważalnie. Zerknął na drzwi z cieniem irytacji, w myślach ciskając porządną wiązanką podwórkowej odmiany łaciny. Przeklęty przeciąg. Osobie postronnej reakcja kapitana mogła wydać się dziwna. On, cóż... Nie znalazł jeszcze niczego, co denerwowałoby go bardziej, niż trzaskające drzwi.
Dziwne skrzywienie jak na esesmana.
Gdy już się ogarnął, dotarły do niego kolejne słowa Rainera. Uniósł brwi, uznając żart za humor niskich lotów.
– Grzecznie odmówię. Może go pan zachować dla siebie – odparł, na powrót patrząc w stronę Bruna. Na twarz Michaela wrócił lekki, nieco szyderczy uśmiech, który wcześniej znikł, gdy drzwi z hukiem uderzyły o framugę.
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Norwegia on Sro Maj 13, 2015 2:35 am

Oczywiście, że zapukał, zanim wszedł do gabinetu Rainera. Pech chciał, że obaj Niemcy najwyraźniej tego nie odnotowali. Może to przez to, że Larsen wszedł do środka od razu, nie czekając na zaproszenie? No ale stało się, już się nie odstanie. Ma nauczkę, żeby na przyszłość bardziej uważać. I mocniej się pilnować, takie rozkojarzenie może spowodować kiedyś prawdziwe kłopoty.
Słowa Bruna sprawiły, że Askel znieogarnił jeszcze bardziej. I chyba wolał nie wnikać, o co Rainerowi chodzi. Grzecznie podał mu dokumenty. Na ewakuację na razie nie ma szans, przynajmniej dopóki Bruno nie postanowi go odesłać. No nic, skoro mu kazali, to zostanie, poobserwuje, co się dzieje, może dowie się, kim jest gość Rainera i w jakim celu tu przybył. Szczęśliwie Vissmann niespecjalnie przejawiał zainteresowanie jego osobą, co mogło oznaczać, że rzeczywiście Norweg został po prostu wzięty za najzwyklejszego, może trochę roztrzepanego, urzędnika. Oby.
Na złośliwość zawartą w wypowiedzi Bruna też nie miał za bardzo jak odpowiedzieć, pozostawało tylko ponownie przeprosić za swoje gapiostwo, co też Larsen uczynił. I nic więcej. Trochę ciężko, gdy nie można się odgryźć, Askel wie jednak, że niepytany nie powinien się w ogóle odzywać. Tak dla własnego dobra.
avatar
Norwegia

Male Liczba postów : 48
Join date : 28/02/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Sro Maj 13, 2015 12:51 pm

Rainer nieco się... zdziwił. Czyżby Vissmann tak zareagował na... drzwi? Na najzwyklejsze w świecie trzaśnięcie? I niby ruszyło go to bardziej od tego wszystkiego, co się tu do tej pory wyprawiało? Niesamowite.
Warto zachować dla siebie. Jak będzie trzeba schwytać, związać i torturować Misia Wiesia to się mu będzie non stop trzaskać drzwiami. Wymięknie raz dwa przy takiej drażliwości na niewinne drzwi!
- Coś nie tak? - spytał, nawet z lekkim zadowoleniem zainteresowaniem, gdy Michael drgnął znacząco na trzask. Niby mógł to zachować dla siebie, ale spostrzeżenie było tak oczywiste, Vissmann tak wyraźnie się poruszył, że nie dało się tego nie zauważyć. Więc spokojnie można było spytać, bezczelnie poruszając ten temat.
Wziął od Larsena dokumenty i przejrzał pobieżnie. Nic nadzwyczajnego, wygląda na to, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Bardzo dobrze - mruknął, chwaląc Askela. - A jutrzejsze spotkanie w urzędzie już jest przygotowane?
Co prawda miało to być drobne spotkanie, ale skoro Norweg miał zadbać o to, żeby każdy się dowiedział na czas, oraz wiedział czym będzie temat przewodni... na a przy okazji żeby jeszcze załatwić salę, zaopatrzyć ją w kawę, herbatę oraz ciasteczka... to wypada zapytać, czy Norek ogarnął już wszystko. Albo chociaż jakąś część tego.
Obecność Vissmanna w niczym tu Brunowi nie przeszkadza. Nic a nic, ba, nawet uważa, że może i dobrze wyszło, że Askel tu wbił. No dobrze, jakby wszedł odpowiednio, bez takiego wbijania, to byłoby jeszcze lepiej. Ale i tak fajnie, że udało mu się trzasnąć drzwiami.
- Pański wybór, to... dobry chłopak. Pod każdym względem - stwierdził więc tylko. W sumie na nic innego nie liczył. Gdyby Misio powiedział, że chce Askela... wtedy byłby mały problem, bo - mimo wszystko - Bruno nie mógłby go "wypożyczyć". Nie chciałby, to jego terytorium, był pierwszy!
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Sro Maj 13, 2015 1:36 pm

Michael był opanowanym człowiekiem. Spokojnym. Zazwyczaj. Zdenerwowanie go wcale nie należało do rzeczy prostych, trzeba się było mocno postarać, aby wyprowadzić Niemca z równowagi.
Albo po prostu trzasnąć drzwiami.
Odetchnął cicho. Zdawał sobie sprawę, że rozmówca musiał zwrócić uwagę na jego dziwne zachowanie, ludzie zawsze to zauważali.
– Nie, skąd – rzucił, zastanawiając się, czy rozwijać temat. Ostatecznie postanowił go pociągnąć, w zasadzie, co mu szkodzi. – Źle reaguję na, jakby to... Głośne, nagłe odgłosy. Na trzaskające drzwi szczególnie. Ot, skrzywienie zawodowe.
Skrzywił się nieznacznie. Ci cholerni idioci... Współpracownicy, znaczy się, mieli w zwyczaju walić drzwiami z całej siły. Vissmann zwykle dobitnie tłumaczył im, że to złe, niepoprawne zachowanie. W końcu przestawali. Nie mieli większego wyboru.
Nadal nie był zainteresowany Norwegiem. Niespecjalnie obchodziły go także kwestie, które Rainer kierował do urzędnika. O żadnym spotkaniu nie został wcześniej poinformowany (jeśli ktoś myślał, że agenci Służby Bezpieczeństwa są wysyłani gdzieś bez podstawowych informacji, to był zwyczajnie głupi), więc uznał je za niewarte uwagi. Ostatecznie, to już nie należało do jego obowiązków, więc nie chciał się wtrącać.
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Norwegia on Sob Maj 16, 2015 7:21 pm

Więc Bruno też wychwycił dość nietypową reakcję Vissmanna na trzaśnięcie drzwi. Cóż, on może sobie pozwolić na zadawanie pytań. Askel natomiast nadal się zastanawia, kim właściwie jest gość Rainera i czy przybył w jakiejś ważnej sprawie. I czy on sam ma mieć coś z tym wspólnego, skoro gruppenführer kazał mu zostać. Przecież Larsen mógł po prostu zostawić te dokumenty i wracać do pracy. I tak by chyba było najrozsądniej. No ale jak mu kazali zostać, to został. Chyba że chodzi już tylko o podpytanie o zbliżające się uroczystości i zaraz będzie mógł się ulotnić.
- Już prawie wszystko przygotowane. - odpowiedział spokojnie – Jeszcze zostały drobne szczegóły do dogrania, ale to naprawdę drobiazgi.
Norwegowie są dość pracowici i dokładni, o ile nie wykroczy coś poza zakres ich obowiązków. W takich sytuacjach trzeba jednak wszystkiego dokładnie pilnować. Ale tutaj nie ma się za bardzo czym przejmować. Uroczystości jak uroczystości, zapewne potoczą się w swoim tradycyjnym niespiesznym tempem, bardziej jak świętowanie z przymusu, bo tak wypada. Wiadomo przecież, że wszyscy woleliby powrotu do starego dobrego Grunnlovsdagen, czyli Święta Konstytucji. No ale oczywiście nikt nie stwierdzi tego na głos, w końcu każdy porządny Norweg stara się być przykładnym obywatelem.
Chociaż mimo wszystko lepiej byłoby być obywatelem Królestwa Norwegii, niż Tysiącletniej Rzeszy.
avatar
Norwegia

Male Liczba postów : 48
Join date : 28/02/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Sob Maj 23, 2015 4:15 pm

To... to wciąż było nieco dziwne. Takie reagowanie na niewinny trzask. Skrzywienie zawodowe... no, może... ale... Bruno jednak postanowił nie drążyć tematu i nie dopytywać. Ze skrzywionej buźki Vissmanna wywnioskował, że to nie jest temat, który powinno się wałkować nie wiadomo ile.
- Świetnie - ucieszył się na dobre wiadomości od Norka.
Zastanowił się moment. Skoro tak dobrze idzie, to trzeba się tym pochwalić! Poza tym, tak będzie łatwiej zmienić temat rozmowy. Na coś przyjemniejszego. Niekoniecznie dotyczącego rozbieranego pokera, czy też trzaskania drzwiami.
- To będzie pierwsza uroczystość, którą nadzoruję - wyjaśnił Misiowi Wiesiowi. - To uroczystość, na której świętują bycie... częścią Tysiącletniej Rzeszy. Kiedyś, tego samego dnia, świętowali konstytucję i było to ważne dla Norwegów święto. Ale podmieniło się zgrabnie, teraz jest łatwiejsze do przełknięcia dla tutejszych ludzi.
Zrobił przerwę w mówieniu, pozwolił sobie na mały odpoczynek. Ale to nie wszystko co chciałby powiedzieć, a jak.
- Na oficjalnej części jest podniośle, sztywno i tak poprawnie politycznie, że bardziej się nie da. Typowe nudy - machnął lekceważąco ręką, pozwalając sobie na takie określenie. - Potem pije się dużo kawy, jest pewien margines luzu, ludzie się bawią. Wyszumią się, a następnego dnia do pracy. Właśnie, Larsen. Masz pojęcie, że Herr Vissmann nie pija kawy? - zwrócił się do Askela.
Jego głos zabrzmiał nieco zbyt teatralnie, nieco zbyt dramatycznie, wszystko zbyt. Jednym słowem - sztucznie. Widać, że nie mógł sobie tego darować. Zaraz jednak odkaszlnął i uspokoił się.
- W razie wątpliwości, Larsen opowie panu o szczegółach, to on działa na moje polecenie w terenie - dodał jeszcze, chociaż wątpił, żeby Michael chciał rozpytywać o jakiekolwiek szczegóły.
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Nie Maj 24, 2015 6:33 pm

Jeżeli jego reakcja na trzask wydała się mężczyznom dziwna, ciekawe, co powiedzieliby o innych nietypowych zachowaniach. Bo to było jednym z najmniej zastanawiających, serio. I nie zahaczało o makabrę.
Wysłuchał Bruna, nawet przejawiając szczątkowe ślady zainteresowania. Może udawał, dobrze, niech będzie. Ale bądźmy szczerzy – oni wszyscy udawali. Rainer mówił tyle, ile mu pasowało (co wcale nie stanowiło wielkiego zaskoczenia), a Norwedzy na tej całej uroczystości wcale nie będą mieli powodów do świętowania. Propagandowe zagranie bez wątpienia można uznać za geniusz, mistrzostwo. O, tyle potrafimy, tak. Przeinaczać rzeczywistość i zakrywać prawdę szkarłatnym materiałem.
Michaela zdziwiła nieco późniejsza szczerość Bruna, raczej się czegoś takiego nie spodziewał. I w sumie nie mógł odmówić mu racji, te wszystkie państwowe czy partyjne przyjęcia były potwornie nudne, w dodatku każde takie samo jak poprzednie. Weź tu człowieku wytrzymaj na przynajmniej kilku rocznie. No nic, tylko się upić, wtedy przynajmniej robiło się zabawniej, a przed oczami migotało więcej kolorów, niż czerwień, biel i czerń.
Gorzej, jak się nie spożywało alkoholu.
O, właśnie, zastanawiające, skąd Rainer wysnuł wniosek dotyczący kawy. Vissmann nie przypominał sobie, aby wspominał, że jej nie pija. Przeczucie? Gruppenführer nie rozminął się z prawdą.
Pokiwał głową, sygnalizując solidarność z rozmówcą, jeśli chodziło o jakość uroczystości. Odkaszlnął.
– Nie tylko kawy – wtrącił, ot, dla naprostowania. – Jeden nałóg mi wystarczy.
A właściwie dwa, pomyślał mimochodem. Pewne kwestie lepiej pozostawić dla siebie.
– Sprawa wszelkich uroczystości państwowych leży poza polem mojego zainteresowania, Herr Rainer. Nie jestem w tych sprawach ekspertem, więc nie będę się wtrącał.
Chodzę na nie, bo muszę. Opcjonalnie, żeby pośmiać się z pijanych ludzi, zabawnie być trzeźwym wśród nich. Zawsze można też rozejrzeć się za jakimś towarzystwem na wieczór.
Swoją drogą, co tak niezwykłego w tym, że Michael nie pijał kawy? Sztuczny ton Bruna sugerował, jakby fakt ten stanowił ogromny ewenement. Czyżby wszyscy w Norwegii uwielbiali ten napój?
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Norwegia on Nie Maj 31, 2015 12:11 am

Rainer wyglądał na zadowolonego na wieści dotyczące jutrzejszych obchodów. No i dobrze. Kiedy Gruppenführer zaczął tłumaczyć gościowi o co chodzi z tymi uroczystościami, Askelowi nie pozostawało nic innego, jak tylko grzecznie stać obok i słuchać. Zerkał też z zaciekawieniem na Niemca, choć nie tak, by gość odebrał to jako niegrzeczne zachowanie. Na hasło Bruna, że Vissmann nie pije kawy, Norek aż się zapowietrzył. Cóż, w mentalności Norwegów kawa zajmowała ważne miejsce, a niektórzy wręcz przesadnie traktowali ten napój jako coś niezbędnego do życia.
- A-ale jak to nie pija pan kawy? - zapytał, szczerze zdziwiony. No cóż, szok kulturowy.
avatar
Norwegia

Male Liczba postów : 48
Join date : 28/02/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Nie Maj 31, 2015 1:49 am

Szczerze? Bruno jest z siebie bardzo dumny. A to z jednej, prostej przyczyny – dobrze strzelił. No, może nie dosłownie, ale też się liczy i to jak najbardziej. Bo przecież ta kawa to tylko odrobina szczęścia. Pozwolił sobie tak powiedzieć, gdyż na jego pytanie „kawy czy herbaty?” Vissmann wybrał właśnie herbatę. Oczywiście było to całkowicie pozbawione sensu, można po prostu mieć ochotę na herbatę.
Jednak nie o to chodziło. Rainer zdążył już nieco poznać Larsena i wiedział, że Askel – jak spora większość Norwegów – wprost szalał za kawą i nie mógł bez niej żyć. Wiedział więc, że rzucenie takim tekstem wywoła odpowiednią reakcję. A na to właśnie liczył.
Co gdyby się pomylił? Najprawdopodobniej przeprosiłby i powiedział, że odniósł takie wrażenie, które okazało się błędne. Nic więcej, przypadek.
A teraz, całkowitym przypadkiem, zdobył całkiem ciekawą informację. Dowiedział się, że jego strzał, a właściwie blef służący tylko do prowokacji Norwega, okazał się prawdziwy. Bru jeszcze nie wie jak i po co mógłby to wykorzystać, ale i tak jest z siebie bardzo zadowolony. Ma się to szczęście. I może nieco intuicji.
- Nałogi, okropna sprawa – pokiwał głową.
Uśmiechnął się. Ale za to cudze nałogi to już inna bajka – tak ładnie można wodzić kogoś za nos szantażując go jego nałogiem, czy też odcięciem od przedmiotu uzależnienia! Bardzo fajna sprawa! I przede wszystkim prosta i tania, a to też się liczy.
Sam Rainer nie mógł narzekać na brak nałogów – i kawy dużo pijał, a ostatnio nawet więcej niż dotychczas, no i od papierosów nie stroni. I parę innych rzeczy też mógłby wymienić. Ale na pewno nie teraz i nie przed tymi osobami.
- Rozumiem. W takim razie nie będziemy już pana męczyć tą uroczystością – zapewnił z zadowoleniem.
Oczywiście, że jest zadowolony nie ze zbliżającej się zmiany tematu, lecz z widoku jaki zafundował mu Larsen. Zapowietrzył się, jak uroczo! Czyli że napomknięcie o kawie przyniosło odpowiedni efekt.
Pozwolił sobie nie zaczynać kolejnego tematu, nie poruszać na razie innej sprawy, tylko pozwolić Miśkowi odpowiedzieć na pytanie zaskoczonego Askela. A co się będzie spieszyć. Niech sobie chwilkę porozmawiają – a raczej pewnie pozwolą sobie na krótką wymianę zdań – a on w tym czasie na spokojnie się przygotuje, ułoży sobie w głowie plan, jakież to sprawy potem poruszyć, żeby ładnie się ustawić i nie drażnić już więcej Vissmanna. Wystarczy, jak na jeden raz. I tak pewnie całkiem nieźle przegiął, mógł sobie darować chociażby ten rozbierany poker.
Ale i tak było warto.
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Nie Maj 31, 2015 8:16 pm

Michael odniósł pewne wrażenie, z którym spotykał się raczej rzadko. Mianowicie – rozmawiał z całkiem rozgarniętym, inteligentnym człowiekiem. Podobne myśli nie nawiedzały go zbyt często, co, jak się zastanowić, było dość przykre. Czymkolwiek Bruno posłużył się w swoim rozumowaniu, nieważne – intuicją czy dedukcją – zdobył nikłe uznanie Vissmanna. Całkiem dobry początek, ludzie z reguły nie mogli pochwalić się tak wielkim osiągnięciem.
Czasem warto uwierzyć przeczuciom i zaryzykować jakieś stwierdzenie, acz również niewykluczone, że kapitan nieświadomie dał kilka wskazówek co do swoich preferencji smakowych. Niektórzy potrafili lepiej od innych odczytać na pozór przypadkowe, nieistotne znaki. Cóż, Rainer zapewne nie awansował na tak wysokie stanowisko za ładne oczy. Musiał być w czymś dobry. Albo mieć jeszcze lepsze znajomości, co też wielce prawdopodobne.
Przeniósł wzrok na Askela, który najwyraźniej ostatnie pytanie skierował do niego. Uniósł brwi, chyba nieco zaskoczony zachowaniem Norwega.
– Ot, po prostu – delikatnie wzruszył ramionami. W jego głosie zaplątała się nuta zlekceważenia, ledwo zauważalna. – Nie lubię kawy, to wszystko.
Proste. Nie smakuje mi = nie piję. Szok Larsena był zastanawiający, jacyś dziwni ci wszyscy ludzie, ich reakcje wydawały się Michaelowi przesadzone. Dobrze, może ta jego na trzask też nie była normalna, ale...
Przelotnie zerknął na zegarek. Oficjalnie nie dowiedział się wiele, ale sporo wyciągnął z samej rozmowy, tonów i zachowań. Najwięcej dawała jednak zwykła obserwacja, sprawdzone metody to najlepsze metody. Doświadczenie stanowiło potężnego sojusznika.
Wracając, dobrze byłoby skończyć to spotkanie. Powoli, oczywiście, Vissmann nie zwykł się spieszyć.
– Panowie są miłośnikami kawy, jak sądzę? – uśmiechnął się na powrót. – Przyznam szczerze, mnie nie przechodzi przez gardło. Mógłbym wsypać do filiżanki pół kilograma cukru, a nadal będzie okropnie gorzka.
W przenośni, bo w żadnej filiżance taka ilość cukru się nie zmieści.
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Norwegia on Pią Cze 05, 2015 2:10 pm

Askel przez te kilkadziesiąt lat po prostu zdążył odwyknąć od widoku osoby, która tak po prostu stwierdza, że nie pija kawy. Cóż poradzić, skoro prawie non stop przebywał wśród Norwegów (Niemców w większości liczymy jako zło konieczne), których przywiązanie do tego ciemnego napoju często zakrawało o uzależnienie? Dlatego stwierdzenie Rainera na temat Vissmanna wydało mu się tak abstrakcyjne, że po prostu nie mógł się powstrzymać, musiał o to zapytać. Tak, komuś z zewnątrz mogła się ta reakcja wydać przesadzona, ale prawdopodobnie większość Norwegów zareagowałaby w podobny sposób. Sam Askel zaraz jednak sobie przypomniał, gdzie jest i z kim rozmawia chociaż w przypadku Vissmanna tak nie do końca było to pewne, i na jego twarz zaraz powrócił spokojny wyraz. Miał dziwne wrażenie, że Bruno celowo poruszył temat kawy, a to nie do końca mu się podobało. No nic, porozmawia z nim o tym, kiedy okoliczności będą bardziej sprzyjające. Na razie jednak przytaknął grzecznie na pytanie Vissmana, a jego kolejne oświadczenie odnośnie kawy przyjął już ze stoickim spokojem. Naprawdę, dziwni ci ludzie, no ale co zrobić. Zerknął w międzyczasie na Rainera, w nadziei, że ten pozwoli mu wracać do swojego biura.
avatar
Norwegia

Male Liczba postów : 48
Join date : 28/02/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Pon Cze 08, 2015 1:57 pm

Skinął lekko głową.
- Tak się złożyło, że tak - przytaknął swobodnie. - Zdecydowanie nadużywa się tutaj kawy i nie jesteśmy w tym osamotnieni. Dlatego taka pierdołka, jak nie zrobienie kawy, rzuca się od razu w oczy - dodał.
Ot, żadna tajemnica. Poza tym, osiągnął dokładnie to, co chciał. I nie widzi sensu w przedłużeniu tego. Nie, przeciąganie takich rzeczy nigdy nie wychodzi na dobre, trzeba wiedzieć, kiedy należy powiedzieć sobie "stop".
Zerknął na Larsena. Wygląda na to, że ten sobie tut niefortunnie wszedł i czuje się niezbyt dobrze w takim towarzystwie. Poza tym, na pewno ma dużo pracy. A skoro Vissmann nie wyraził ochoty na jakieś szczegółowe informacje, to Askel stał się po prostu zbędny.
- Panie Larsen, skoro przekazał pan już dokumenty i wyczerpaliśmy ten temat, to nie zatrzymuję to pana dłużej. Na pewno ma pan... dużo pracy - skinął na niego lekko głową, niech sobie Norek idzie. Nic tu po nim na razie.
Następnie przeniósł spojrzenie na Misia Wiesia. Ciekawe, na jak długo przyszedł tu z kontrolą, no bo niby co tu jeszcze sprawdzać? On tu siedzi od niedawna, nie ma już zbyt wiele do pokazania, nawet do samej obserwacji... co tu jeszcze? Bruno jest pewien, że Vissmann na pewno wyrobił już sobie o nim opinię i na pewno wystarczy mu to do zmajstrowania raportu.
- Ja za to nie ruszam alkoholu, jakiegokolwiek - wtrącił jeszcze, a propos uzależnień. - Każdy ma coś swojego. A, pozwolę sobie spytać, na jak długo pan tu przyjechał, panie Vissmann? Nie chodzi mi tu o ciekawość, bardziej o praktyczną stronę. Jeśli chce pan tu zabawić dłużej niż jeden dzień, zorganizuję panu nocleg - wtrącił.
Oczywiście, nie myśli tylko i wyłącznie o noclegu, w końcu musi wiedzieć na co być przygotowanym i jak to wszystko zorganizować. A nawet taka głupota jak jego codzienna rutyna, może ulec zmianie jeśli będzie mieć na głowie kontrolę. Lepiej wiedzieć. A nocleg w razie czego i tak musiałby organizować, więc bardzo dobrze się składa, bo to takie dwa w jednym, a do tego dyskretnie.
Najwygodniej by mu było, jakby Misiek stwierdził, że zrobił sobie wycieczkę na kilka godzin do Oslo i tyle. Ale nie może powiedzieć tego na głos, tak przecież nie wypada. Nie będzie go wyganiać, no mowy nie ma. Mimo wszystko.
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Pią Cze 12, 2015 9:17 pm

Och, jakiż miły, uczynny człowiek!
Jedno pytanie: co on w takim razie tutaj robi? Znając ludzi w swoim fachu, Michael mógł być pewien, że Rainer ma w tej propozycji własny interes. Zresztą, nie wyglądał na kogoś, kto ot tak pomaga nieznajomym.
Kątem oka zerknął na Norwega. Zostawienie tutaj Larsena było całkiem mądrym zagraniem, bo Vissmann nie miał prawa poruszać pewnych spraw w obecności osób trzecich. Czy więc Bruno ukrywał coś za plecami? Ha, możliwe. Każda jego odpowiedź była logiczna, każda reakcja całkowicie opanowana. Ale... Nie, pewnie doszukuje się luk na siłę.
Cholera, przecież właśnie za to mu płacą.
Koniec. Bez problemu napisze raport z tego, co usłyszał, doświadczył i przede wszystkim zobaczył. A wszelkie wątpliwości zachowa dla siebie. Na przyszłość, bo nigdy nie wiadomo, co się kiedyś przyda. Nie wspomni o dziwnej ulotce ani ruchu oporu. Miał sprawdzić człowieka – nie zbadać sytuację. Wykonał zadanie tak, jak należy.
Raport także będzie taki, jak potrzeba. Nic ponadto. W jego uśmiechu pojawiło się coś nowego, coś niepokojącego. Zbyt duża dawka cynizmu. Pewnie nie powinien sobie na to pozwalać, acz chyba niespecjalnie go to obchodziło.
– Potrafię to zrozumieć. Sam pijam jedynie schnappsa – odparł, podchodząc nieco bliżej biurka. Zabrał czapkę z blatu. – Dziękuję, panie Rainer, ale to nie będzie konieczne. Za trzy godziny mam samolot do Paryża. Jutro po południu muszę być w Lizbonie, czas nagli.
Uznał, że tyle może powiedzieć. Nie tłumaczył się, nie chwalił, po prostu wyjaśnił. Oslo było jak najbardziej w porządku, lecz Michael zwyczajnie nie miał czasu, żeby spędzić tu kilka dni. Kiedyś – nawet na pewno – się jeszcze w Norwegii pojawi. Stały obszar operacyjny.
Z chłodnego Oslo do słonecznej Lizbony. Całkiem przyjemne urozmaicenie.
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Norwegia on Czw Cze 18, 2015 9:15 pm

Jakie to szczęście, że Rainer jednak nie zamierzał dłużej go tu trzymać. Żeby chociaż Askel wiedział, po co ma tu siedzieć... najwyraźniej nie ma, skoro go Gruppenführer postanowił odesłać. Widocznie nie jest tu do niczego potrzebny. I dobrze, będzie mógł wrócić do pracy, a wcześniej nawet wyskoczyć po kawę...
Można więc powiedzieć, że Norweg tylko czekał na skinienie głowy Bruna i pozwolenie na opuszczenie gabinetu. Kulturalnie pożegnał obu Niemców, po czym opuścił pomieszczenie, tym razem starając się zamknąć za sobą drzwi bez niepotrzebnego trzaskania.

[z/t]
avatar
Norwegia

Male Liczba postów : 48
Join date : 28/02/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Bruno Rainer on Pią Lip 03, 2015 4:15 pm

O, jak to się ładnie ułożyło. Czyli wygląda na to, że to już koniec wizyty Vissmanna. Nie to, żeby Rainer żałował, w końcu tak dobrze im się rozmawiało!
Ale z drugiej strony będzie mieć święty spokój i będzie mógł sobie spokojnie działać, zająć się swoimi bardziej i mniej oficjalnymi sprawami. A teraz wystarczy tylko ładnie się pożegnać i z głowy.
Uśmiechnął się lekko.
- Rozumiem, taka praca, hm? - stwierdził, nie licząc na odpowiedź. - To zrozumiałe. W takim razie nie zabieram już panu więcej pańskiego cennego czasu.
Przeciągnął się, wstał. Trzeba będzie odprowadzić gościa, przynajmniej do drzwi. Życie, takie okrutne.
- Mam nadzieję, że będzie pan... dobrze wspominać wizytę tutaj. To było na swój sposób... interesujące spotkanie. Dziękuję.
Znowu pozwolił sobie na lekki uśmiech, chociaż przecież nie jest teraz złośliwy. Michael zdaje się być osobą ciekawą, ale na takich jak on potrzeba więcej czasu niż krótka rozmowa. Cóż, może jeszcze kiedyś się spotkają?
Chociaż nie wiadomo, czy takie kolejne spotkanie wyszłoby nam na zdrowie, przemknęło mu jeszcze przez myśli.
avatar
Bruno Rainer

Liczba postów : 74
Join date : 28/02/2015
Skąd : wiesz?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Michael Vissmann on Nie Sie 30, 2015 6:44 pm

Skinął głową w odpowiedzi na pożegnanie Askela. Żadne pozdrowienia o podłożu ideologicznym nie byłyby tutaj na miejscu, a Michael także słowa uznał za zbędne. Znając życie i tak więcej nie zobaczy tego Norwega, bo... Kim on właściwie mógł być lub kim się stać?
Śmiałby się, gdyby znał prawdę.
Cenny czas, dobre sobie. To było całkiem ciekawe doświadczenie, kapitan nie zaprzeczał, acz za razem nie żałował, iż ważniejsze zadanie uniemożliwiało jego przedłużenie. Wyjdzie z podejrzeniami, to jasne, bo jego wizyty u wyższych oficjeli zawsze tym skutkowały, ale... Och, to zapewne wcale nie jest jeszcze definitywny koniec.
Spokojny wzrok powędrował w stronę zamykanych drzwi, by następnie powrócić do Rainera.
– Niech pan się nie trudzi. Trafię do wyjścia sam – uznał, zakładając czapkę.
Każde spotkanie ze mną jest interesujące, pomyślał mimochodem, choć odpuścił mówienie tego na głos. Nie pozwalał sobie na zbyt wiele w towarzystwie ludzi z Gestapo. Nie z powodu ostrożności, a dystansu oraz niechęci.
Vissmann niedbale machnął ręką, zdecydowanie nie dało się tego ruchu zaklasyfikować jako nazistowskiego pozdrowienia.
Auf Wiedersehen, Herr Gruppenführer. Przeczucie mówi mi, że jeszcze kiedyś przyjdzie nam się spotkać – uśmiechnął się zdawkowo, a potem wyszedł, nie czekając na odpowiedź.
Tak po prostu.
Nienawidzę pisać raportów.

[Z/t i przepraszam. Bardzo przepraszam. D:]
avatar
Michael Vissmann
Admin

Liczba postów : 34
Join date : 29/03/2015
Skąd : na świecie tyle zła?

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Norwegia] Urząd miasta Oslo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach