[Kraj Warty] Poznań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

[Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Sro Kwi 29, 2015 11:50 pm

Poznań... niby nigdy nie było jakimś niesamowitym miastem. Wojna zniszczyła, ludzie sami dobili. Ale cóż, tak to bywa, kiedy nie chce się uznać słusznej władzy Rzeszy. Ann osobiście nie dziwiła się, że jest to jedna z gorzej rozwiniętych części kraju, skoro ludność tak czynnie stawiała opór przed polepszeniem standardów ich życia. Ach, Polacy, kto ich zrozumie? Sami na swój kraj psioczą, ale niech o nim złe słowo powie ktoś inny... wojna.
W sumie Ann nie miała ochoty tu być... wcale. Nawet nie tutaj jechała. Jej celem podróży były tereny znacznie bardziej położone na południe. No aleee... polskie drogi. Minęło tyle lat, na terenie niemal całej Rzeszy rozciągały się piękne autostrady, jak widać tutaj jednak rozbudowaną infrastrukturę traktowano jak wroga i nie pozwalano na remonty czy budowę nowych dróg.
I dlatego właśnie jej kierowca biegł właśnie do Poznania, od którego dzieliło ich jeszcze ładnych dziesięć kilometrów, a ona sama stała oparta o samochód, którego opona leżała sobie na ulicy w strzępach i wygiętą felgą, a i wyraźnie z zawieszeniem coś się stało, przez co wyruszenie w dalszą podróż mogłoby się źle skończyć nawet po wymianie koła.
-Następnym razem na tutejsze drogi przyjadę czołgiem... - mruknęła zła pod nosem.
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Czw Kwi 30, 2015 6:09 pm

Słońce wyłoniło się zza kolejnej kłębiastej chmury i zaświeciło z taką mocą, że trudno było się nie skrzywić. Tak, jakby potrzebne było do tego słońce... Blondyn intensywnie wpatrywał się w jezdnię. Na co innego miał patrzeć? Znał tę drogę na pamięć i wiedział, co dzieje się w okolicy. Na prawo właśnie mijał wieś, w której już i jeszcze nikt nie mieszkał. Wystarczyła jedna myśl, by poczuł niemiły ciężar na klatce piersiowej, więc patrzenie na to wszystko tym bardziej niczego nie ułatwiało. Z lewej strony rozciągał się widok na rozległe pole pyr. Jeszcze całkiem niedawno leżało odłogiem, ale od dwóch lat kładziono duży nacisk na rozwój rolnictwa w regionie. Tam, gdzie długo nie było nic poza twardą ziemią, znów królowała zieleń.
Kierowca starego, jednakże będącego w świetnym stanie samochodu, myślami był zupełnie gdzie indziej. Tam, gdzie powinien się stawić tego dnia. Powiedzmy, że fakt, iż jechał dokładnie w przeciwnym kierunku był zupełnym przypadkiem.
I tak nie miał gdzie uciekać. Wiedział, że kwestią czasu jest aż, niezależnie od swoich chęci, znajdzie się w wyznaczonym miejscu. I wszyscy będą udawać, że nic się nie wydarzyło...
Chociaż na jego twarzy nie pojawił się nawet cień burzy, która właśnie rozpętała się w nim rozpętała, nie mogła obyć się bez efektów. Półświadomie dodał gazu, przekraczając tym samym wszelkie ograniczenia prędkości. Na szczęście po chwili zorientował się, że przez czas poświęcony rozmyślaniom przejechał już dłuższy kawałek i niewiele dzieli go od naturalnej pułapki w postaci miniaturowej wersji Wielkiego Kanionu Kolorado w asfalcie. Zwolnił i z przyzwoitą - ledwie przekraczają liczby na znakach prędkością dotarł do rzeczonego miejsca. Widok ofiary drogowej Charybdy wcale go nie zdziwił. Często widywał tu zepsute auta i mocno zdenerwowanych właścicieli. Miejscowi już od dawna wiedzieli, że na tym odcinku należy być ostrożnym, więc równie dobrze można było wywiesić tabliczkę "Ja nie stąd". Rzucił okiem, żeby oszacować szkody. Nie, ten samochód długo nie pojedzie dalej.
Poszkodowana stała do niego tyłem, więc nie widział jej twarzy. Drobna blondyneczka. Wypadałoby pomóc kobiecie... w końcu tej dziury być tu nie powinno. Z mieszanymi uczuciami zjechał na pobocze. W sumie... co mu szkodzi?
- W czymś pomóc? - Spytał, układając sobie w głowie prosty plan. Jeżeli dziewczyna go nie zrozumie, odjedzie. Nie miał zamiaru powiedzieć ani jednego słowa w obcym języku. Niebieskie oczy z lekkim znudzeniem skierowały się na jasną głowę, a ich właściciel spokojnie czekał na odpowiedź.
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Pią Maj 01, 2015 12:08 pm

Myśl o pozytywach... pozytywy... jest jeszcze duuużo czasu, bo najpierw w planach były zakupy, tak więc po prostu ich nie zrobi. Pogoda ładna, ciepło, słonko świeci, może tak stojąc w słońcu nawet się trochę opali, a to zawsze ładnie wygląda. Jest okazja do zwolnienia tego kretyna, którego musi zwać swoim nowym kierowcą. "Ale czemu mamy jechać naokoło, skoro można przez Poznań?". No, chyba już poznał odpowiedź na to pytanie. Zresztą ten samochód już się do niczego nie nadawał, może więc dostanie nowy? Tak, to była naprawdę dobra myśl, nic nie cieszy bardziej kobiety, niż perspektywa dostania nowiutkiego samochodu.
Kiedy usłyszała za sobą dźwięk jadącego samochodu nawet się nie obejrzała. Na powrót jej kierowcy było znacznie za szybko tak więc dalej rozkoszowała się ciepłymi promykami słońca. Ale cóż, głosu za plecami zignorować nie mogła. Zwłaszcza, że był tak bardzo, bardzo znajomy. Obejrzała się w sumie już spodziewając kogo za chwilę ujrzy. No i nie pomyliła się.
-Guten Tag Martin - uśmiechnęła się słodko.
W sumie nie było chyba przy nim potrzeby udawać. Przemuś na własnej skórze, czy raczej na własnym terytorium, mógł się przekonać na co Ann stać. No ale przecież należało być grzecznym.
-Chyba nieco pomyliły ci się języki, nie uważasz? - zaświergotała po niemiecku. Bycie grzecznym to jedno, ale możliwość lekkiego dopieczenia mu to całkiem inna sprawa.
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Sob Maj 02, 2015 8:02 pm

Cholera jasna, nie. Po prostu nie.
Jakie istnieje prawdopodobieństwo, że na własnym podwórku, przy średnio uczęszczanej drodze natkniesz się na osobę z dalekich stron, która nie powinna mieć tu interesów, co więcej zaliczającą się do elitarnego grona ostatnich osób, jakie chciałbyś oglądać? Nie z powodu urody, gdyż dziewczyna do szpetnych nie należała, chociaż połączenie niebieskich oczu i jasnych włosów Przemek uważał za - lekko mówiąc - nieciekawe.
Zatem dlaczego? Otóż, miał wiele powodów. Po pierwsze, złośliwość mógł tolerować, zresztą sam szczycił się uciążliwym, sarkastycznym poczuciem humoru, które niektórzy odbierali jako reakcję na ciężkie czasy. Żyli w błędzie, wynikało to nie z sytuacji, ale z charakteru. W każdym razie, wiedział, że ludzie bywają wredni i niespecjalnie się tym przejmował. Mimo to, mieszanka uroczego wyglądu i przesłodzonego głosu nie była dobrą recepturą. Przyprawiała go o mdłości.      
Co mogła tutaj robić? Fakt, może mieszkała blisko, ale dlaczego znalazła się tak bardzo na południu? Nie były to jej rewiry. Na zachód też nie zmierzała. Nie widział racjonalnego wytłumaczenia, co bardzo go niepokoiło.
Lukrowany ton i paląca treść wcale go nie zdziwiły, ale nie mogły nie spowodować reakcji, nawet jeśli nie była widoczna. Oczywiście, zabolało. Już dawno przestał reagować wybuchami złości, gdy urzędnicy stosunkowo niskiego szczebla, a z innymi się nie stykał, nazywali go... tak. Nie mogli przecież wiedzieć, co znaczy dla niego to krótkie słowo.
Ale ona znała jego imię i potrafiła je poprawnie wymówić. Kiedyś tak się do niego zwracała .To była z jej strony czysta złośliwość. Wiedział o tym. Co mu po złości? Jej satysfakcja? Niech zapomni.
Na zmęczonej twarzy blondyna nie przemknął ani jeden cień. Ciągle patrzył na dziewczynę z jednakowym znudzeniem. Na przywitanie nie odpowiedział.
Jednak pytania są pytaniami i należy na nie odpowiadać, nawet jeśli to czysta prowokacja.
- Nie wydaje mi się. - Z jego głosu bił absolutny spokój, jakby rozmawiał o pogodzie. Zmieniło się jedno. Spojrzenie niebieskich oczu przestało wyrażać znużenie. Wpatrywał się w rozmówcę ostro, jakby chciał być przygotowany na każdy ruch przeciwnika.
Wiedział, że właśnie wykazuje duże nieposłuszeństwo. Słowa kosztowały, ale nie mógł zmarnować okazji,  kiedy wiedział, że Ann zna polski. Poza tym... już dawno przetestował granice działania bez konsekwencji. Ostatnio byli pobłażliwi.
- Nie spodziewałem się ciebie tutaj. - Dodał, czując że może to być dzisiaj jedna z nielicznych w pełni prawdziwych, szczerych wypowiedzi w jego wykonaniu.
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Wto Maj 05, 2015 7:52 pm

Ann westchnęła cicho. Ciężko było o osobę, która pałała do niej większą niechęcią niż Przemek. Jej akurat nacja szczególnie nie wadziła, ot, zabrała mu ziemie, które jej się podobały, a ten wypomina to przy każdej możliwej okazji. W sumie po tylu latach mógłby w końcu odpuścić, zwłaszcza że nie zabrała mu tych najważniejszych miejsc, taka była wspaniałomyślna. On tylko gada na okrągło o swojej Warcie, to na co mu ten kawałek przy Wiśle? A jej się przydaje i to bardzo. Mimo to nieoficjalnie byli w stanie cichej wojny, czemu więc to akurat on się musiał tutaj pojawić. Fakt, to był jego teren, ale mimo wszystko, jakie było prawdopodobieństwo na to spotkanie?
Na jego odpowiedź nic nie powiedziała, ostatnimi czasu naprawdę na zbyt wiele podbitym nacjom się pozwala, a to jedynie tego przejaw. Gdyby w końcu skrócić smycz... ale o tym musiałaby porozmawiać z Ludwigiem, ona sama wiele zrobić nie mogła, przynajmniej tak otwarcie, ale tutaj trzeba było oficjalnego działania, aby respektowali je wszyscy.
-Cóż, mój cel podróży jest zdecydowanie dalej - powiedziała nie schodząc z niemieckiego. - A obecnie mój nowy kierowca biegnąc do twojego miasta w pełni przekonuje się dlaczego okrężna droga byłaby mimo wszystko szybsza.
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Wto Maj 05, 2015 10:12 pm

Dobrze, że Przemysław nie potrafił czytać w myślach, gdyż niechybnie skończyłoby się to wybuchem śmiechu.
Prawdopodobnie nawet nie wpadłby na tok myślenia blondynki. Przede wszystkim, jego negatywne uczucia względem dziewczyny nie miały nic wspólnego z ziemią. Nie znosił jej charakteru, sposobu zachowania, nie był w stanie zrozumieć jej wyboru, uważał za konformistkę... lista była długa. W pewnym momencie znaleźli się w takiej samej sytuacji i podjęli skrajnie różne decyzje. Od tamtej pory przy każdej okazji starał się pokazać, że jej uważa za niesłuszną.
A na wiele mógł sobie pozwolić. Nie bał się jej. Prawdę mówiąc, nie miał ku temu specjalnych powodów. Niezależnie od tego, czy zdawała sobie z tego sprawę, wedle jakiegoś chorego planu i porządku, niczym się nie różnili. O zgrozo, mieli dokładnie tę samą pozycję. Nie mogła mu nic zrobić, na pewno nic, czego on nie byłby w stanie.
A teraz stali sobie na poboczu. Ona, on i cisza. Nikt więcej. Chyba nie trzeba wyjaśniać, że od strony zaistniałej sytuacji też nie musiał się niepokoić.
- Skąd go wytrzasnęłaś? Z Lotaryngii? Wszyscy wiedzą jak wygląda ta droga. Wszyscy w promieniu wielu kilometrów. - Nie wydawał się zbytnio przejęty. Co więcej, obstawiał przy swoim. Nie miał zamiaru zmieniać języka, dopóki Ann wszystko rozumiała. Oczywiście, gdyby zaczęła udawać sklerotyczkę, w końcu by musiał. Nie było nic bardziej irytującego. - To zależy, gdzie zmierzasz. Być może to naprawdę najkrótsza droga. - Tak, chciał wiedzieć, gdzie kieruje się dziewczyna. Powodów było kilka, między innymi fakt, iż nie powinien tutaj być, więc wolałby pojechać w inną stronę niż ona. Czuł jednak, że wszystko może skończyć się podwożeniem dziewczyny w jakieś miejsce. Jeżeli tak, i z tego należało wyciągnąć jakieś korzyści. Teraz chwilowo po prostu miał tę przewagę, że był u siebie i miał sprawny samochód, podczas gdy ona musiała czekać na pomoc. Wąskie usta blondyna wygięły się nieznacznie. Na jego twarzy błądził cień złośliwego uśmiechu. Wielkopolanin nie spuszczał oczu z drobnej osóbki i czekał. Nigdzie mu się nie spieszyło.
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Sob Maj 09, 2015 5:13 pm

To był temat najczęściej wałkowany, może dlatego tak jej zapadł w pamięć. Fakt, że o tym jeszcze można było otwarcie mówić, wyciąganie innych rzeczy, szczególnie w towarzystwie, mogłoby się źle skończyć, a Przemek głupi nie był i wiedział, że czasami trzeba się ugryźć w język. Chociaż z czasem takowych sytuacji jest coraz mniej.
-Prosto z Berlina. I to nie ja, mój dotychczasowy kierowca przeszedł na emeryturę, a centrala się uparła, że wyślą kogoś swojego, bo poziom trzeba trzymać - tia, jasne, jak chcieli trzymać poziom, to niech trzymają poziom dróg, to by się bardziej przydało. - Jadę do Pragi, więc lekkie zboczenie z trasy i podróżowanie autostradą i tak by było szybszą opcją - wzruszyła ramionami.
Jakoś nie miała szczególnych oporów przed wyjawieniem celu swojej podróży. Nie była to szczególna tajemnica, a i sytuacji nie zmieniało to diametralnie. Zerknęła tylko na zegarek a w niebieskich oczach dało się widzieć niezadowolenie. Jeśli nie ruszy w przeciągu pół godziny to się spóźni... a w sumie na wyrobienie się w czasie szansa była niewielka. Nie lubiła się spóźniać. Bardzo.
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Nie Maj 10, 2015 6:46 pm

Zerknął w stronę pobliskiego lasu, który majaczył się gdzieś na horyzoncie. Nie wątpił w prawdziwość słów, które usłyszał. Brzmiało wiarygodnie, znał przecież tych ludzi i przyznał w duchu, że byłoby to bardzo w ich stylu. Nie interesował się zresztą szczególnie tą kwestią.
- W takim razie możesz im powiedzieć, jak kończą się takie genialne pomysły. Tobie uwierzą. - spojrzał w niebo. Tak, w sprawach oficjalnych można udawać, że jest taki jak ona, ale nie w sprawie zaufania. Różnica była prosta,  jej wierzyli, jemu nie. I dobrze, w przeciwnym razie zacząłby się mocno niepokoić.
Spojrzał na nią dopiero w momencie, gdy wspomniała o swojej podróży. Słowo "Berlin" na dobre przykuło jego uwagę.
Dlaczego akurat stamtąd?
Przenikliwe spojrzenie jasnoniebieskich oczu zdawało się przebijać na wylot. W rzeczywistości myślami krążył jednak nieco dalej niż naokoło kawałka ziemi za Ann. W dniu dzisiejszym miał obowiązek być w Berlinie. Dostał wezwanie, co nie było zbyt częste. Konsekwentnie trzymano go daleko od spraw ważnych i samej centrali, co tak na dobrą sprawę było dosyć dobre dla jego kondycji psychicznej. Nie przymuszano go do niczego szczególnie szkodliwego. Był to wynik braku zaufania do jego osoby. Słusznie. Lojalnie i otwarcie prezentował swoją postawę sprzeciwu wobec porządku rzeczy.
Historia jego reakcji na podobne listy była długa i malownicza. Najpierw po prostu nie przyjechał, ale w konsekwencji następnym razem przyjechali po niego. Zapomnieli tylko zablokować zamki w drzwiach. Wyskoczyć z jadącego samochodu?
Dlaczego nie!
Niestety każda kolejna sytuacja, która zmuszała go do szukania nowych rozwiązań, sprawiała, że przeciwnik po drugiej stronie szachownicy był przygotowany na inny scenariusz i ponownie trzeba było szukać czegoś innego.
A ostatnio bezsprzecznie przegrał partię. Długo by opowiadać...
- Do Pragi daleka droga... No nic, widzę, że wypoczywasz, nie będę przeszkadzał Ci w opalaniu. - Teraz to on postawił na ironiczny słodzik. Nawet przykleił sztuczny uśmiech na twarz. Taki wysiłek powinno się docenić. Skierował się w stronę swojego samochodu, modląc się, by Ann nie zdążyło coś olśnić.
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Pią Maj 15, 2015 12:54 am

Oh, to zrobi na pewno. Zresztą po naskrobaniu co się tutaj stało za nowe auto zapłacą z własnych kieszeni, co na pewno bardzo ich zaboli. I dobrze, nauczą się czegoś i na przyszłość podobnych błędów już nie popełnią.
Chociaż ich błędy teraz najbardziej bolały ją. Szczególnie, kiedy Przemek miał za chwilę odejść, a ona zerkając na zegarek stwierdziła, że w sumie nie ma szans, by po doczekaniu się na nowy transport dotrzeć na czas na spotkanie. Tylko co robić? No dobra, miała jeden pomysł, ale był on... no po prostu nie. Nie, nie i jeszcze raz nie. To było jak cios w policzek, urażenie dumy i co się jeszcze dało. ... znów zerk.
-... czekaj... w sumie... no bo...
Tak, zabrakło jej słów. Jak poprosić kogoś o przysługę jednocześnie tego nie robiąc? Normalnie może by i jeszcze coś wykombinowała, słodkie oczka, dama w opresji i te sprawy, ale w tym przypadku podobna akcja nie miała najmniejszych szans przejść i nie było nawet co tracić czasu na próbowanie tego. Zresztą w tej sytuacji wyjątkowo byłoby to równie uwłaczające co sama prośba. Widać dobrego wyjścia nie było.
-...bo w sumie... potrzebowałabym tak dosyć pilnie transportu... a mój kierowca raczej nie za szybko się zjawi...
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Pią Maj 15, 2015 7:02 pm

Spodziewał się takiego przebiegu zdarzeń. Prawdę mówiąc, czekał aż padną podobne słowa. Gdziekolwiek Ann nie chciałaby się dostać, dłuższy przymusowy postój między polem i polem na pewno jej się nie uśmiechał. A traf chciał, że utknęła akurat u niego.
Zaskoczyło go natomiast, z jak dużą ulgą przyszło mu słuchać niepewnego bełkotu blondynki. Nieważne jak bardzo jej nie znosił, źle czułby się, zostawiając dziewczynę samą. Kobietom i dzieciom pomagać. Może sierotą czy wdową nie była, ale nie chciał… działać wbrew etyce. Odwrócił się do rozmówczyni i zmierzył ją wzrokiem z możliwą surowością. Zdecydowanie męczyłoby go potem sumienie, co dosyć mocno go denerwowało. Stał przed wyjątkową żmiją, która dla dopełnienia okropnego obrazu próbowała udawać dobrą istotkę, co sprawiało, że nie znosił jej jeszcze bardziej. A mimo to miałby wyrzuty sumienia, gdyby tak po prostu odjechał. Tylko i wyłącznie dlatego, że była dziewczyną? Nie miał pojęcia, ale nie podobało mu się działanie jego duchowego organu doradczego.
W każdym razie jakaś część jego umysłu bardzo cieszyła się z takiego obrotu sprawy i na to właśnie czekała. Druga cieszyła się chwilą z racji próżności właściciela, jak najbardziej ludzkiej wady, którą w jakimś stopniu każdy z nas posiada i chociaż u Przemka cecha ta nieczęsto dochodziła do głosu, trudno było nie dostrzec tak urokliwego aspektu sprawy jak ten, że to on jest tutaj wyżej, a przyszła, wymuszona towarzyszka podróży jest w pewien sposób zdana na jego łaskę.
Oczywiście w wielkopolskiej głowie działo się w tym momencie bardzo dużo. Jakiś fragment blondyna bez ustanku kalkulował opłacalność przedsięwzięcia w sensie bardziej i mniej dosłownym. Pojawiały się pytania, które musiał zadać oraz takie, na które tylko sam mógł próbować sobie odpowiedzieć.
Przede wszystkim wiedział już, że Ann nie ma pojęcia o tym, gdzie w rzeczywistości Przemek lub też Martin, bo przecież formalnie wzywali tego drugiego, powinien być. Całe szczęście.
Druga sprawa. Czy było po nim widać, jak patrzy na sprawę podwiezienia blondynki? Miał szczerą nadzieję, że nie, ale tego nie był w stanie odczytać z jej twarzy, poza tym… nie miał złudzeń co do tego, jak radzi sobie z rozpoznawaniem emocji innych ludzi. Mimo to bez problemu był w stanie wyobrazić sobie, co czuje dziewczyna, prosząc go o pomoc.
A w sumie… co czułaby, gdyby prosiła, ponieważ ten bełkot trudno było nazwać prośbą.
A Przemysław nie był tak miłym człowiekiem, żeby ten stan rzeczy mógł pozostać niezmieniony.
- Jeżeli nie umiesz wysłowić się w jakimś języku, to może przejdź na inny. – Powiedział dosyć ostrym tonem, jednocześnie prostując się. Chociaż jego wypowiedź brzmiała trochę szorstko, na jego twarzy zachodziły właśnie zmiany, które nie wskazywałyby na obcesowość. Wręcz przeciwnie, przybrała ona łagodny wyraz, a niebieskie oczy zdawały się być rozbawione całą sytuacją. – Zatem nie masz kierowcy, chociaż akurat tym bym się nie martwił. Brak pojazdu jest już większym problemem. – Końcówka zdania brzmiała... zachęcająco. Wyczekująco. Jemu się nie spieszyło, jej owszem. On spokojnie mógł poczekać, aż usłyszy jakieś magiczne słowo, które zaspokoiłoby jego dumę.
Ale czy na pewno powinien to robić? Czy nie pomoże w ten sposób komuś innemu? Przecież nie wiedział, jakie powody kierują dziewczynę do Pragi. Chociaż… to zapewne nic ważnego, a zupełna dezorganizacja wszystkiego naokoło na pewno nie polepszy nikomu życia. Być może nawet niechcący pogorszyłby czyjś los, tego nie może wiedzieć. Spełni ten dobry uczynek i pomoże Ann. Wprawdzie nie wybierał się do Pragi, ale przecież jechał po prostu przed siebie. Jakiś cel mu nie zaszkodzi.
Kto wie, może nawet wyciągnie z tego jakąś korzyść?
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Sob Maj 23, 2015 12:54 am

To chyba była złośliwość losu. Ann ogólnie nie lubiła prosić o pomoc. Po prostu nie i już. Jak miała problem, to potrafiła stanąć na głowie, ale chciała poradzić z nim sobie sama. Takie ciągłe bycie w potrzebie uznawała za słabość i uwiązanie względem innych, a czegoś takiego nie tolerowała, szczególnie względem siebie. A tutaj nie dość, że była w sytuacji wręcz beznadziejnej, to o pomoc musiała prosić nikogo innego jak Przemka. Nie była pewna, czy znalazłoby się osobę, wobec której proszenie o pomoc przyszłoby jej z taką trudnością. A jednak, miała zadanie, za nic sama nie mogła sobie poradzić, trzeba więc było schować dumę do kieszeni i grzecznie poprosić o podwiezienie. Acz komentarze pod adresem jej i tak niezłych jak na ściśnięte gardło i opór całej jej osoby prób zdecydowanie nie ułatwiało sprawy. I może i Wielkopolanin później zmienił ton, jednak Ann musiała wziąć kilka głębszych oddechów, by móc wydusić z siebie jakieś w miarę spójne zdanie.
-W takim razie... czy mógłbyś mnie podwieźć? O ile oczywiście nie przeszkadzałabym ci w niczym ważnym.
No, jakoś przeszło jej to przez gardło. Ale gdyby teraz Przemek jej odmówił nie mając jakiegoś dobrego powodu, to chyba by wyszła z siebie. No... ale nie zakładajmy z góry czarnych scenariuszy, skoro naprawdę starała się być grzeczna i miła.

Przepraaaaszam, że tak długo, mam totalny zapierdziel, już będę grzecznie odpisywać ;-;
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Nie Maj 24, 2015 2:14 pm

Teraz mógł rozważyć taką ewentualność.
O ile nie przeszkadzałaby mu w niczym ważnym. Jego niezmiernie istotna misja polegająca na zwiewaniu gdziekolwiek, byleby nie odnaleziono go do... chwilka, na którą miał tam być? A, no tak. Na siedemnastą. Czyli lekko licząc do dwudziestej, bo nie zdążą go przetransportować tak daleko do północy.
Niestety prośby się skończyły, więc najbardziej zabawna część była już za nimi. Teraz czekało ich parę godzin podróży w mało przyjemnej atmosferze, przy czym chyba żadne z nich nie miało w tym lepszej lub gorszej sytuacji. Po prostu musieli się wzajemnie ścierpieć. Z niebieskich oczu szybko uciekła cała wesołość, co pozbawiło ogół twarzy resztek radości. Przez dłuższą chwilę chłopak lustrował dziewczynę spojrzeniem, po czym bez słowa odwrócił się i wolnym krokiem podszedł do samochodu, a następnie otworzył drzwi od strony pasażera. Przerzucił parę rzeczy na tylne siedzenia, po czym zerknął na blondynkę niewyrażającym niczego konkretnego wzrokiem. W tym momencie trudno byłoby stwierdzić osobie postronnej, co myśli na temat zaistniałych okoliczności, chociaż prawdopodobnie również Ann i sam Przemek nie byli pewni, jak Wielkopolanin ocenia sytuację. Bądź co bądź miał wyświadczyć przysługę dziewczynie, której nie znosił.
- Zapraszam – rzucił cicho, może nawet niewystarczająco głośno, by go usłyszała go wyraźnie, ale nie miał zamiaru się powtarzać. Nie wynikało to z pychy lub złości, po prostu czułby się dziwnie parę razy mówiąc to samo. Faktycznie, popełnił ten leciutki błąd, jeżeli Gdańszczanka go nie zrozumiała, ale nie przewidywał końca świata w przypadku braku korekty tego uchybienia. W końcu niezbyt trudno wydedukować to z kontekstu. Blondyn oparł się o auto, czekając na Ann. Annę. Anię po prostu.
Słońce wysunęło się zza masywnej chmury, oświetlając wściekle całą okolicę, co zmuszało do zmrużenia oczu. Dlaczego w ogóle zastanawiał się nad takimi błahostkami jak to, że powiedział coś cicho? Bez sensu. Zwracanie uwagi na szczegóły było niezbędne, bystre oko i wyczulone ucho były bardzo przydatne, ale nie należało przecież analizować własnych czynów, a rozkładać na części te cudze. Z nich trzeba było wybadać niewypowiedziane zamiary i ukryte intencje. Wtedy trzeba było być otwartym na każdy, nawet najgłupszy z pozoru drobiazg. To, co zdawało się nieistotne, było niekiedy kluczem do rozwikłania całej zagadki, o której istnieniu nawet nie zdano by sobie sprawy bez wnikliwego spojrzenia na drobnostki.
Poprawił mankiet koszuli. Zbytnio filozofował. Za dużo myślał. To nigdy nie prowadziło do niczego dobrego, oj nie.
Lepiej zająć się planowaniem drogi. Wprawdzie ich jakość stale się poprawiała, ale część wciąż była nieprzejezdna. Absolutnie nie z jego winy, ale oczywiście wszelkie skargi trafiały do niego, jakżeby inaczej. Ostatnio poprowadzili u niego sporo linii kolejowych, zamiast zajmować się asfaltem. Pociągi były mniej samodzielne i łatwiej było je kontrolować. Poza tym… mogły przyjmować na siebie różnorakie funkcje. Przemysław doskonale zdawał sobie z tego sprawę. To nie były nowości. Znał sąsiadów może nawet lepiej, niż by sobie tego życzył.
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Gdańsk - Prusy Zachodnie on Pią Maj 29, 2015 8:23 pm

Cóż... musiała przyznać, Przemek ja zaskoczył. Jednak w głowie miała czarne scenariusze odmowy z wielu, bardziej lub mniej prawdziwych powodów. W sumie nie byłoby to wcale takie dziwne. Blondynka w podobnej sytuacji naprawdę długo by się zastanawiała czy takiego gapowicza podwieźć. W sumie może i by się nawet złamała, ale w jej przypadku raczej byłoby to spowodowane poczuciem obowiązku i faktem, że jakieś obowiązki nie zostaną dopełnione, niż jakimiś wyższymi uczuciami... ale w sumie dobre i to.
No i cóż, dotąd uważała, że słuch ma dobry, ale jednak tutaj ją zawiódł. Cos słyszała, ale co dokładnie... to była tajemnica. Jednak fakt otwarcia drzwi i oczyszczenia siedzenia raczej dobrze wróżył i nawet bez słów mógł zdradzać zamiar Wielkopolanina. Nad takimi kwestiami jak perswazja, aby poszedł na jakiś kurs emisji głosu pomyśli później, a póki co zgarnęła szybko z tylnego siedzenia dosyć grubą teczkę wypełnioną papierami, za wycieraczkę wsadziła na szybko napisaną notkę, by kierowca robił co trzeba, bo ona już dawno pojechała i podeszła do auta.
-Dziękuję... - powiedziała cicho, ale jednak nie aż tak, by nie dało się usłyszeć i wsiadła do środka.
W sumie... zupełnie nie miał znaczenia fakt, że zostawiała, może i zepsute, ale jednak drogie auto, samo, otwarte i bez zabezpieczenia na drodze. Nie jej wina, kluczyków nie miała, nikogo pod ręką, by został pilnować również. W sumie jechać się nim nie dało, więc ukraść ciężko, a jak jednak ukradną... no, to za kreatywność należy się nagroda. Nie z jej kieszeni polecą pieniądze na kupno nowego samochodu.
avatar
Gdańsk - Prusy Zachodnie

Liczba postów : 22
Join date : 01/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Kraj Warty on Sob Maj 30, 2015 8:30 pm

Skinął głową, po czym bez słowa wsiadł do samochodu i odpalił. Zdecydował się milczeć, dopóki było to możliwe, nie prowokując w ten sposób dyskusji, które doprowadziłyby jego lub pasażerkę do szewskiej pasji. Prawdopodobnie oboje znaleźliby się w takim stanie. Przemysław wbił wzrok w podziurawiony asfalt. Teraz należało zawrócić na odpowiednią drogę. Wprawdzie ta mogła prowadzić do Pragi, ale ze znacznym nadłożeniem drogi i niepotrzebnie wysokim kilometrażem. Jak on ją prowadził? Przecież ta trasa była… bezsensowna. Blondyn zwolnił do dopuszczalnej prędkości. Czego nie zauważył?
- To skąd ten kierowca? – spytał, przerywając ciszę skomponowaną z szumu wiatru, silnika i braku ludzkich głosów. Istotnie był ciekaw. Wybór tej drogi mógł nie być pomyłką, a sprytnie obmyślonym planem. Po pierwsze, ktoś mógł chcieć, żeby Ann się spóźniła lub po prostu nie dotarła na spotkanie. Jeżeli sprawa przedstawiałaby się w ten sposób, ktoś musiał mieć interes w tym, żeby dziewczyny dzisiaj w Pradze nie było, co z kolei oznaczałoby, że ważne cele pchają blondynkę do Czech. Tak. Do Czech.
Po drugie, ktoś mógł chcieć, żeby Ann nie przyjechała na spotkanie w Pradze, kolejne spotkanie i jeszcze jedno. Najlepiej na żadne w bliższym i dalszym terminie. W tym wypadku zmiana auta mogła ją ratować, ale z racji na niską popularność drogi, przyjrzenie się pasażerom każdego przejeżdżającego auta było możliwe, co mogłoby przynieść kłopoty obojgu.
Trasa była idealna. Słabo uczęszczana ze względu na stan nawierzchni, w większej części otoczona lasem po obu stronach. Odcinek gęstego boru był jeszcze przed nimi, dzieliło ich od niego parę kilometrów pól i niewielka brzezina, do której właśnie dojeżdżali. Przerwy między białymi pniami były dość duże, co czyniło teren przejrzystym, więc nie spodziewał się niespodzianek w pierwszej części podróży. Pytanie brzmiało: czy zawracać na krótszy szlak, czy kontynuować ten obrany przez wcześniejszego kierowcę. Przemek od razu zganił się w myślach. On nie jest tutaj kierowcą, jest dobroczyńcą. Te dwa pojęcia należy odróżniać, nikt mu za to nie płaci. W sumie ciekawe, jak z kwestią paliwa. Taka wycieczka kosztowała, benzyna nie szła za bezcen. Powinien ubiegać się o częściowy zwrot wydatków, ale nie sądził, by zakończyło się to sukcesem. Dla osób bardziej poinformowanych jasne będzie, że intencje chłopaka nie były do końca czyste, a trudno żeby płacić mu za niewypełnianie obowiązków, jakie na nim ciążyły.
Musiał czekać na odpowiedź Anny, która w pewien sposób mogłaby rozjaśnić sytuację. Jeżeli wiedziała, skąd podrzucili jej tego kierowcę. Przemek nie mógł wiedzieć o wszystkim, co się u niego działo, zwłaszcza że istniały u niego dwa światy, dwie rzeczywistości. Do jednej należał z wyboru, do drugiej z przymusu, a to sprawiało, że duża część obu darzyła go bardzo ograniczonym zaufaniem. W ten sposób z jednej strony wiedział bardzo niewiele, z drugiej po prostu niewystarczająco dużo, żeby móc samodzielnie wykluczyć pewne scenariusze. Przemknęło mu przez myśl, że takie wymyślanie to już początek paranoi, ale przecież był świadkiem tylu nieprawdopodobnych zdarzeń, że nie mógł nie rozważyć rozmaitych możliwości.
avatar
Kraj Warty

Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Kraj Warty] Poznań

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach