A tytuł ukradły krasnoludki.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

A tytuł ukradły krasnoludki.

Pisanie by Prusy on Czw Sty 29, 2015 3:07 pm

Nazwa państwa landu: Prusy, mogą być też Prusy Wschodnie (Preußen/Ostpreußen). Ładnie brzmi, prawda?

Imię i nazwisko: Gilbert Beilschmidt.

Strona konfliktu: No toż wiadomo, że Rzesza! Ta najprawdziwsza, najczystsza Trzecia Rzesza, nie jakieś tam podbite ochłapy.

Opis wyglądu: Prusy wyróżnia nie tylko charakterem, ale i wyglądem. No, bo często ma się okazję spotkać albinosa? Nie. Blada skóra, krótkie, rozczochrane białe włosy i - najbardziej niesamowite ze wszystkiego - szarłatnoczerwone oczy, które często zionęły nienawiścią czy pogardą. Przykuwa wzrok. I pomyśleć, że on z takim wyglądem kiedyś personifikował zakon rycerski, mający na celu chrystianizację Europy. Ach, te sprzeczności. Zazwyczaj ozdabia usta kpiącym uśmiechem.
Ma 178 cm wzrostu. Tak, momentami dobija go fakt, że jest 2 cm niższy od młodszego brata i gorzej zbudowany. Idzie się przyzwyczaić, ale to jest niesprawiedliwe. Należy do SS - toteż najczęściej widać go w mundurze ów formacji (czarnym, bo Sky ma na nie ewidentny fetysz :v). Krzyż Rycerski stanowi nieodłączny element ubioru.

Opis charakteru: O Gilbercie można powiedzieć dużo. Bardzo dużo. Myślę, że on naprawdę chętnie osobiście by wam o sobie opowiedział, ale ten zaszczyt przypadnie mnie, jako osobie bardziej obiektywnej.
Miły, kulturalny, uczciwy i zawsze chętny do pomocy. Ten, który przedkłada dobro innych nad swoje własne.
Ach, nie, to nie ta strona Mocy.
Taki tam skurwiel.
Czemu miałby się przejmować innymi? Własne dobro jest najważniejsze. Rzecz jasna, mówiąc własne, mam też na myśli dobro jego ludzi. Poza tym są też pojedyncze – podkreślam: pojedyncze – osoby, na których będzie mu zależeć i dla których będzie potrafił się poświęcić. Wyjątki. Zawsze istnieją jakieś wyjątki od z góry ustalonej reguły. Takim kimś będzie choćby młodszy brat, Ludwig, któremu poniekąd poświęcił wszystko, co kiedyś posiadał. Ogólnie rzecz biorąc, Prusy ma ciężki charakter, trudny do wytrzymania. Jest szczery, chyba nawet troszkę przesadnie. Lubi być bezpośredni - w twarz powie komuś, co mu pasuje, a co nie. Nie będzie ciągnął rozmowy, jeśli jest to niepotrzebne, nie będzie owijał w bawełnę. Postara się załatwić wszystko prosto z mostu, nie zważając na myśli, zdanie i uczucia drugiej osoby. Bywał chłodny czy wręcz brutalny - i tym często ranił innych. Po trupach do celu, jak mówi przysłowie. Ale to też nie tak do końca. Są pewne granice i wartości, których przekraczać nie wolno i których przestrzegać trzeba, nawet wobec największego wroga. Można by to nazwać honorem, trochę nadgryzionym, ale zawsze. Jest lojalny, a jeśli coś obiecał lub postanowił - zrobi to. Czas, który upłynie na spełnienie obietnicy to zupełnie inna sprawa, bo Gilbert zwykł zostawiać większość spraw na ostatnią chwilę. On zdąży, ma przecież czas. Za to jak już się za coś weźmie, to wykonuje zadanie najlepiej jak potrafi - więc po wszystkim nie ma się o co martwić. Jednak lepiej będzie, jeśli rozkaz jest sprecyzowany, ponieważ Prusy jest impulsywny. Po co niepotrzebne nerwy czy ofiary? Przyznaję, sprawy woli rozwiązywać siłą, dyplomata z niego marny, ale się stara.
Nie jest zbyt obiektywny czy tolerancyjny, swoje zdanie wyraża jasno, otwarcie i w sposób nieznoszący sprzeciwu. Przecież on zawsze ma rację, nawet, jeśli jej nie ma. Mimo to, potrafi przyznać się do błędu. Co prawda, w ostateczności i gdy już nie ma innego wyjścia, ale przecież nie od razu Rzym zbudowano! Powoli, małymi kroczkami, czasy się zmieniają, a Prusy zmieniał się wraz z ich biegiem. Ukształtowały w nim charakter agresywnego wojownika, który przywykł do zwycięstw i ciężko, acz dumnie, znosił porażki. Nigdy się do nich nie przyzwyczaił. Uczył się na błędach, nie tylko własnych, ale także cudzych. Mimo wybuchowego charakteru, zdaje sobie sprawę, że każda wojna powinna być przemyślana we wszystkich aspektach, a jedna bitwa może zaważyć na jej losach. On jest strategiem, który miał dobrze przemyślany każdy ruch. To pozwalało zwyciężać.
Także to zbudowało w Prusaku ogromną pewność siebie, arogancję i zuchwałość. Z czasem może nawet zaczął przeceniać swoje możliwości? Zawsze był zarozumiały, często puszczał mimo uszu propozycje innych. Zostało mu. Robił i będzie robił po swojemu, bo tak mu wygodniej. Łatwiej. Zresztą, nigdy nie lubił, gdy ktoś narzucał mu swoje zdanie, gdy wydawał rozkazy. Ciężko mu się podporządkować. Gilbert woli być niezależny. W takich czasach, jak te, jest to trudne, praktycznie niewykonalne. Jest żołnierzem, słucha przełożonych. Często przychodzi to z trudem i niechęcią, ale dyscyplina musi być. Tak się rządzi świat.
Nienawidzi przebywać sam, chociaż ani razu się do tego nie przyznał. Przed innymi, rzecz jasna, bo przed samym sobą robił to wielokrotnie. Wmawiał wszystkim dookoła, że ktoś tak wspaniały, jak on, nie potrzebuje towarzystwa. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Niezły z niego aktor, co? Albo po prostu ludzie są łatwowierni... Nie. Od początku swojego istnienia to aktorstwo dawało korzyści, co Prusak zauważył. Trzeba było więc brnąć w to wszystko dalej, bo jedno kłamstwo rodzi kolejne. Następne były potrzebne do powstrzymania tego pierwszego. Wciąż widać następstwa, a on czasem nadal udaje kogoś innego, niż jest w rzeczywistości.
Egoizm i narcyzm. O ile to pierwsze jest w stanie utrzymać na wodzy, drugie sprawia większe problemy. Od dawien dawna Prusy uważał się za lepszego od innych. To mu towarzyszy od zawsze, nierozerwalnie. Patrzył z góry na przegranych, uciekał wzrokiem przed zwycięzcami. Odkąd w Niemczech rządzą naziści, ma nawet dobre uzasadnienie, dlaczego jest lepszy. Poza tym, narodowy socjalizm jest mu dość obojętny. Dyktatura trochę za bardzo wnika we wszystkie doktryny życia, co się Gilbertowi nie podoba. Z drugiej strony sama ideologia jest całkiem wygodna, chociaż... Lekko drastyczna. Tym samym jestem w stanie napisać: on ma uczucia i potrafi współczuć (przynajmniej tak było kiedyś. Jakieś pięćdziesiąt lat temu). Ciężko mu to okazać, jak to czasem z Niemcami bywa. Tę jedną rzecz akurat zostawi dla siebie, o współczuciu się nie rozmawia.
...jednak trochę sadystycznych skłonności ma, bądźmy szczerzy. Rozlewająca się krew nigdy mu nie wadziła, a wojna była od początku jego drugim imieniem.

Krótka historia po wojnie: Prawdopodobnie najpiękniejszy okres istnienia.
No ludzie kochani, przecież wespół z młodszym braciszkiem rządzą światem! Prawie całym, te wszystkie niepodległe związki i państwa są śmieszne w tym, jak bardzo kulą się przed Rzeszą. Czy mogło być lepiej?
Co Gilbert robi od zakończenia wojny? Nic. Czasem gdzieś pojedzie (wysyłanie Prus na rozmowy dyplomatyczne to głupi pomysł, ale co ja tam wiem), kogoś postraszy, przespaceruje się po Paryżu podziwiając sztandary wiszące na wieży Eiffla, Polaków pomęczy… Życie idealne! A to się z którymś landem czy przełożonym pokłóci, w karty pogra… Cokolwiek, na brak zajęć nie narzeka.
Czasem się zajmie czymś bardziej pożytecznym, jak ogarnianie Gestapo, ale to już zupełnie inna historia.

Relacje:
Trzecia Rzesza (Niemcy) – patrzcie, jak dobrze braciszka wychował. Piękna, czysto braterska relacja. Dobra, może Gilbert czasem irytuje Ludwiga swoim zachowaniem. Może wpieprza mu się tam, gdzie nie powinien. Obaj doskonale wiedzą, ile dla siebie znaczą, nawet, jeśli często się kłócą. Prusy chciałby dla Niemiec jak najlepiej, byłby w stanie oddać mu wszystko. To prawdopodobnie jedyna osoba, na której Gilbertowi naprawdę zależy. Nie powie mu tego, bo nie potrafi, ale pokaże, jeśli będzie trzeba.

Austria –  są kuzynami. Tak. I Gilbert od paruset lat zdążył sobie zadać jedno pytanie przynajmniej kilkaset razy. "Jak my, do cholery, możemy być spokrewnieni?" Nadal nie pojął i nie znalazł odpowiedzi. Walczyli o dominację w Cesarstwie Niemieckim. A stać razem, po tej samej stronie barykady? Kiepsko wychodzi, bo Prusy się nie stara o poprawienie relacji. I tak wiadomo, że się nienawidzą.

Węgry – kiedyś najlepszy kumpel, z którym nabijał piękne fragi na poganach. Relacje popsuły się po bezczelnym wygonieniu ze swoich ziem. A wcześniej sam zapraszał! Potem jeszcze ta cała afera z płcią, ślub z Austrią... Aktualnie nie mają wymarzonych relacji. Żal mu trochę, bo Gilbert Erzsébet naprawdę lubił, odkąd okazała się kobietą. W taki specjalny sposób.

Polskaach, Polen, klein Polen. To wspaniałe wiedzieć, że ma się największego wroga pod butem. A zaczynało się tak dobrze. Gilbertowi może nawet byłoby szkoda, że to wszystko skończyło się w ten sposób. Gdyby nie drobny fakt – nienawiść do Feliksa. Najprawdziwsza i najczystsza, kształtowana przez wieki. Od Grunwaldu, przez hołd pruski i rozbiory, aż do 1939 roku. Prusy ostateczną rozgrywkę wygrał, co niesamowicie go cieszy. Polską pomiatał, pomiata i będzie pomiatał, widać tak zażyczyła sobie jakaś wyższa siła.

Litwa, Łotwa – można, błędnie rozumując, uznać Prusy za brata tejże dwójki. Ale to będzie naprawdę ogromny błąd. Gilbert tylko przejął sobie nazwę po dawnym Prusie. Nic go z nimi nie łączy, a już z pewnością nie więzy krwi. Trzeba uzupełnić, że o ile Raivis Gilbertowi nie wadzi, o tyle Taurysa nie lubi. Nie, nie, nie chodzi tylko o Grunwald! Wcale.

Francja – z jakiegoś nieznanego sobie powodu Gilbert nawet lubi tego kretyna. Może to sentyment pozostały ze wspólnych wojen przeciwko Austrii, kto wie. Ciężko to nazwać przyjaźnią, bo sprzeczki między nimi były bardzo częste (Napoleon, Bismarck, wielka wojna, II wielka wojna… Taaak), ale jednak jakaś nic sympatii do żabojada istnieje.

Hiszpania – podobnie, jak powyżej, tylko konfliktów mniej.
Jak będzie trzeba, to relacje będę uzupełniać w przyszłości.

Plany, cele: Jakie cele może mieć ktoś, kto jest częścią światowego hegemona?
W sumie, świat jeszcze nie do końca zdobyty. Może trzeba się nad tym zastanowić? I brata pilnować, żeby nie wymyślił niczego głupiego. Kto tu kogo pilnuje…

Stosunek do Rzeszy: Śmiechłam. :v
Vaterland. O. Na początku, to jest w 1933 roku, Prusy podchodził do nazizmu z pewnym dystansem, chociaż założenia przypadły mu do gustu. Oto pojawił się ktoś, kto chce odbudować potęgę Niemiec i poprowadzić je ku świetlanej przyszłości! Gilbertowi bardzo na tym zależało, przecież nie po to razem z Bismarckiem męczyli się nad zjednoczeniem kraju i umacnianiem go jako mocarstwo, żeby teraz wszystko poszło na marne. Ale wtedy do wielkości była jeszcze długa droga. Cały świat w zasadzie.
Tylko Hitler jakoś tak mało mu pasował. Chciał sobie ich wszystkich za bardzo podporządkować. Prusy w historii miał bodajże tylko jednego władcę, którego rozkaz był w stanie wykonać bez mrugnięcia okiem, któremu rzeczywiście całkowicie się podporządkował. Taki charakter. A teraz jakiś krasnal ze śmiesznym wąsem – w dodatku z Austrii! – stara się mu narzucić swoje zdanie. Zabawne. Chociaż charyzmę gość miał, trzeba przyznać.
Potem zrobiło się całkiem ciekawie. Niespecjalnie przeszkadzała mu polityka wobec niemieckich Żydów, chociaż sądził, iż to tylko szukanie przeciwnika na siłę. Państwa rządzone w sposób totalitarny to do siebie mają, że potrzebują jakiegoś wroga. Propaganda, nic więcej. A Prusy głupi nie jest, tyle wieków przebył, rozumiał zagrania władzy.
Wojna, którą zaczęli w 1939 roku, bardzo mu odpowiadała. Przecież Gilbert uwielbiał wojnę.
Tylko trochę kiepsko z tymi Żydami. I Słowianami też. Tak po prawdzie, wydawało mu się to wszystko bez większego sensu, najpierw trzeba było skończyć z prawdziwymi wrogami, a potem ewentualnie zająć się ideologią. Zresztą, cholera, mieli budować wielkie Niemcy, a nie mordować ludzi!
No, te poglądy wyglądały tak około pięćdziesięciu lat temu. Po pół wieku wpajania umiejętnej propagandy nawet taki buntownik jak Prusy niewiele już może nazizmowi zarzucić. Zobojętniał. Chyba go to wszystko teraz bawi, te całe mordy i traktowanie niektórych jak zwierzęta.
Alles für Deutschland, ja? Chociaż od motta SA bardziej nada się tutaj dewiza SS, które przecież jest Gilbertowi bliższe. Meine Ehre heißt Treue. Najprościej mówiąc, Rzeszy jest oddany całym sercem, bo to przecież jego państwo.
Czasem tylko ma wrażenie, że stary Friedrich czy poczciwy Otto się w grobach przewracają, widząc, co stało się z Niemcami…

Inne:
*Ma dobrą pamięć, ale o swoich porażkach zdaje się nie pamiętać. Zresztą, jakie porażki? Nie było żadnych! ...co? Jaki Grunwald?
*Major Spoiler przewidział to wszystko! Ależ majorze, czemu pan wcześniej nie powiedział, że wygramy, tylko trzymał pan człowieka w niepewności?
*Jego ulubiony kolor to czerwony.
*Większość najlepszych i najbardziej znanych niemieckich dowódców oraz strategów wojskowych było Prusakami. \o/


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Sro Mar 25, 2015 9:41 pm, w całości zmieniany 5 razy
avatar
Prusy
Esesmańska Menda

Female Liczba postów : 31
Join date : 28/01/2015
Skąd : A z Mordoru.

Zobacz profil autora http://darth-sky.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: A tytuł ukradły krasnoludki.

Pisanie by Führer on Czw Sty 29, 2015 3:13 pm

Długa, świetnie napisana karta. Akcept.
Nie chciałem psuć niespodzianki, generale.
avatar
Führer
Mesjasz Niemieckiego Narodu

Male Liczba postów : 47
Join date : 26/01/2015
Skąd : Z Equestrii.

Zobacz profil autora http://aph-die-neue-ordnung.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach