Apartament w Toronto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Nie Mar 29, 2015 4:07 pm



Apartament w Toronto szczyci się tytułem ulubionej i jednocześnie głównej rezydencji Williamsa. Widzicie, Kanada posiada aż trzy siedziby. Największy z nich jest duży dom w Vancouver, którego kiedyś nie cierpiał, bo czuł się w nim samotnie. Alaska sprawiła, że nawet chętnie zatrzymuje się w swojej willi na dłużej. Ma też malutką kawalerkę w Ottawie na te okresy, gdy musi spędzić tam kilka dni - przejazdy do Toronto i z powrotem się nie opłacają. Posiadanie trzech domów wynika nie ze snobstwa, ale z praktycznego podejścia: gdy ma się tak duży kraj i często trzeba podróżować z jednego wybrzeża na drugie, przeskakiwać z prowincji do prowincji, to niezwykle wygodne jest zatrzymywanie się w swoim własnym, w pełni wyposażonym domu, a nie w pokoju hotelowym. Poza tym, Matt ma kasę, a bogatemu wszystko wolno.
Wracając do apartamentu – mieści się na 12 piętrze jednego z nowoczesnych wieżowców, niedaleko centrum. Cztery pokoje to idealna liczba dla niego i Any – nie za dużo, nie za mało. Akurat starczyło na pokój Alaski, sypialnię Matta, gabinet i salon, który łączy się z aneksem kuchennym. Mieszkanie umeblowano nowocześnie, ze smakiem, raczej w jasnych barwach. Wielkie okna w salonie sięgają od sufitu do podłogi, przez co apartament jest zawsze przyjemnie oświetlony.

~~~

Po obowiązkowych porannych naleśnikach i kawie, ciągle jeszcze zaspany, usiadł przy biurku i włączył komputer. Mógł sobie myśleć o nazistach, co chciał, ale ułatwili mu jego pracę. Z dziesięć lat temu wynaleźli e-maile, przez co szefowie Matthew mogli po prostu wysyłać mu pracę do wykonania przez komputer, a on odsyłał wyniki. Natomiast rok temu ostatecznie wprowadzili do użytku publicznego Internet. Kanada nadal nie mógł się nadziwić, jakim cudem udało im się stworzyć coś tak genialnego, ale nie dość, że działało fenomenalnie, to jeszcze było wyjątkowo pomocne. Otwierał przeglądarkę internetową, wpisywał hasło, którego szukał w wyszukiwarkę (chociaż nadal nie mógł przestać się śmiać z durnej nazwy owej wyszukiwarki. Nazioo!*? Kto to w ogóle wymyślił? Brzmi, jakby ktoś kichnął) i od razu miał dziesiątki wyników z całego świata. Wystarczył zaledwie rok, żeby Internet przekształcił się z pojedynczych stron internetowych w sieć komputerową o niebywałym zasięgu, a Matthew przypuszczał, że to tylko początek.
Gdy komputer się włączył, Kanada otworzył maila i mina szybko mu zrzedła. Prosili o jego opinię dotyczącą jakiejś beznadziejnie długiej i nudnej ustawy. Matt nie miał nic przeciwko wypowiadaniu się na temat aktów prawnych poruszających kwestie społeczne czy gospodarcze, ale ten dotyczyła propozycji zmiany ścieżki legislacyjnej. A on nie znał się na prawie w ogóle i niespecjalnie miał ochotę się poznać. Nie mogli tego sami ustalić?
Ale zabrał się do roboty, co innego mógł zrobić? Starał się wymyślić jakieś sensowne komentarze czy opinie, lecz gdy tylko coś napisał, po chwili to kasował. Spędził tak bite dwie godziny, a rezultaty wyglądały marnie, o ile w ogóle o jakichś można mówić. Odsunął się od komputera, może krótka przerwa dobrze mu zrobi?

//*tak, to jest parodia Yahoo!. Jest jeszcze Der Gogle.
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Nie Mar 29, 2015 6:32 pm

- Maaaatt, widziałeś gdzieś moją bluzkę? Tę z Bambim... - Alaska wetknęła głowę do jego gabinetu. - Rrrrany, Mati, co za mina? - podreptała w stronę jego krzesła i usiadła na podłokietniku, chrupiąc ociekające serem naczosy. - Znowu robota? - spojrzała w ekran. - Jakieś pierdółki każą ci poprawiać? - spytała. - Geez, nie mogą sami się tym zająć?
Anastasia podążała za Kanadą, gdziekolwiek się wybierał w swoich podróżach. Wynikało to z kilku faktów.
Po pierwsze, jej optymizm i niekiedy ciekawe pomysły przydawały się Mattowi w tych momentach, gdy miał już dość.
Po drugie, wolał jednak mieć ją na oku, żeby pod jego nieobecność nie zrobiła mu z domu bazy wypadowej dla jakiejś anty-Rzeszowej komórki, a to mogło się niestety zdarzyć. Pomijając fakt tendencji Any do całkowicie przypadkowego tworzenia wypadków i przypadków, przez które cały dom był to w serze, to sadzy, to keczupie, a w najgorszym - i najlepiej pamiętanym przez Matta - przypadku: w srebrnym brokacie.
Po trzecie... Alaska nie była aż taka zła: potrafiła siedzieć cicho, zajęta swoimi sprawami - prawdopodobnie grami typu "co by było gdyby Rzesza jednak nie...". Lubiła je, chociaż nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością. W szczególności hołubiła te nieliczne tytuły, w których Ameryka wygrywała wojnę, siedząc jednak cicho.
W gruncie rzeczy więc Alaska nie była bardzo kłopotliwym elementem, póki była w okolicy i nie wymyślała niczego, co mogło się źle skończyć.

//Proszę o wybaczenie GodMode'a ;_;
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Czw Kwi 02, 2015 3:31 pm

Musiał mieć naprawdę nieciekawą minę, skoro Alaska to zauważyła. Ta robota naprawdę mu nie odpowiadała, mógł robić wszystko, byleby nie zajmować się tymi cholernymi ustawami.
Zmarszczył brwi z niezadowoleniem, kiedy Ana usiadła na podłokietniku, ale ostatecznie postanowił tego nie komentować. Poczęstował się jednym naczosem i westchnął ciężko.
- Myślę, że spokojnie mogliby to zrobić sami, ale wolą zwalić to na mnie. Jak zwykle – wyjaśnił.
Potarł oczy, które zaczęły go piec od wgapiania się w komputer.
- Szczerze mówiąc, mam tego dosyć – wyznał, kręcąc głową. – Czy oni sobie ze mnie robią człowieka od czarnej roboty?
Ukradł jej jeszcze kilka naczosów, ciągle patrząc się w ekran i próbując wymyślić jakiś sposób, który pozwoliłby mu szybko i dobrze wykonać to zadanie. Albo przynajmniej szybko, nie zależało mu na tym specjalnie. Jeśli szefostwo się czegoś czepi, mogą zająć się tym sami.
Niby mógłby poprosić Anę o pomoc, ale doskonale wiedział, że ona nie ma o tym bladego pojęcia. Jasne, dziewczyna chętnie podałaby mu pomocną dłoń i miałaby dobre intencje, lecz Kanadzie wydawało się, że prędzej rozpraszałaby go niż robiła coś pożytecznego.
Z drugiej strony, z braku lepszych pomysłów, mógł zapytać o jej opinię.
- Masz jakiś pomysł?
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Czw Kwi 02, 2015 7:19 pm

Ana mruczała cicho, gdy Kanada podbierał jej naczosy, jednak mruczenie nie było przekonujące i jednak robiła to tylko dla reguły.
- Naprawdę... - zamruczała od nosem, mocząc naczosa w serze. - Nie mają dla ciebie lepszego zajęcia? - zmarszczyła lekko nosek. - O - machnęła trójkącikeim tuż przy ekranie, zostawiając serową plamkę. - Tego zdania w całości nie rozumiem, chociaż znam ten język - ciamknęła naczosa. - Nie sądzisz, że jakbyś to "skrócił" to bardziej zrozumiałej formy to łatwiej szukałoby ci się luk? - spojrzała na Matta. - Wiesz, niektórzy jak się uczą to robią sobie takie ściągi. Myślę, że gdybyś zrobił sobie taką mapę myśli odnośnie tej ustawy to lepiej by ci się myślało. Wiesz, rozpisał to sobie. Zrobiłabym to za ciebie, ale na mój gust to jest rozpierniczone jak Ameryka po wojnie - westchnęła. - No i mój diagram byłby bardziej splątany niż to wszystko jest teraz. Co ty na to? Przyniosę kartki i pisaki! - zeskoczyła z podłokietnika. - W sumie jakby wziąć jeszcze jakiś motek włóczki , to możnaby zająć tym podłogę w salonie, co? Wiesz, tak pomyśleć... przestrzenniej, tego. Rozpisać wtedy hasła na kartkach samoprzylepnych i połączyć nitkami...
Dojadła resztę swojej przekąski.
- Albo możemy to olać i iść do zoo i na jakiś szalony roller coaster, czy coś. Muszę w końcu znaleźć w tym mieście jakąś fajną miejscówkę. To co?
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Czw Kwi 02, 2015 9:00 pm

- Najwyraźniej nie ma – odparł i skrzywił się, gdy ser wylądował na ekranie. Starł go szybko chusteczką.
Zamyślił się. Pomysł Alaski nie był głupi. Taka mapa myśli z pewnością uporządkowałaby kilka rzeczy i umożliwiłaby mu spojrzenie na całość projektu. Z drugiej strony, samo napisanie takiego planu zajęłoby trochę czasu, który mógłby poświęcić na zajmowanie się samą ustawą… A im dłużej Ana mówiła, tym bardziej odwodziła go od tego pomysłu. Motek włóczki? Podłoga w salonie? Kartki, pisaki, samoprzylepne karteczki?
Już otwierał usta, żeby trochę przyhamować jej koncepcje, kiedy wymyśliła coś jeszcze dzikszego. No tak, typowa Alaska. Po co pracować, jak można iść do parku rozrywki? Matthew nie miał nic przeciwko zabawie, przeciwnie, sam bardzo lubił takie miejsca, ale posiadał też poczucie obowiązku. I chociaż znacznie chętniej jeździłby teraz roller coasterem niż siedział tu i pracował, to wiedział, że nie ma wyboru. Wiedział też, że gdyby uległ  Anastasii, dręczyłoby go poczucie winy.
- Ana, muszę pracować. Dzisiaj nie ma na to szans - powiedział stanowczo i na potwierdzenie swoich słów przysunął się z powrotem do komputera.
Ech, ciężka praca czeka.
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Czw Kwi 02, 2015 9:27 pm

Zrobiła smutną minkę. Ale zaraz poweselała.
- Dobra, okey. Ale mapa myśli mogłaby się przydać - wymaszerowała, postanowiwszy zakręcić się wokół jakiegoś jedzenia, bo naczosy sprawiły tylko, że była jeszcze bardziej głodna. - Ale wiesz, od tej całej pracy ci się mózg usmaży! Na głębokim tłuszczu! - jeszcze dodała, nim wyszła z jego gabinetu.
Po chwili patrzenia na garnki doszła do wniosku, że nie jest w sumie głodna, więc przytargała pudło z komiksami i rozwaliła się z nimi na kanapie, wcinając zapomniane pudełko lodów z zamrażarki.
Mogła iść sama na miasto, ale trochę obawiała się zabłądzić. Z resztą, samej to co za zabawa? Największą frajdą takiej wycieczki byłoby zobaczyć przerażenie Kanady na jakimś wielkim roller coasterze.
Kolejki górskie są w dechę, jak on może woleć od nich pracę! - pomyślała, nim wróciła do czytania komiksów, które znała już w zasadzie na pamięć.
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Czw Kwi 02, 2015 10:04 pm

Uśmiechnął się pod nosem, słysząc wesoły ton Alaski. Tej dziewczyny nic nigdy nie trapiło. Jej radość była zaraźliwa i Matt zabrał się do pracy z nieco większym entuzjazmem.
Wykorzystał jej pomysł mapy myśli, chociaż oczywiście nie rozłożył jej na całej podłodze, korzystając z włóczki. Zrobił to po swojemu, czyli prosto - kartka papieru, jakiś długopis i niechlujnie nabazgrane słowa, których sens był jasny chyba tylko dla niego. Ważne, że on potrafił to rozczytać i po trzech godzinach udało mu się skończyć. Nie nazwałby tej pracy swoim najlepiej wykonanym zadaniem, ale nie obchodziło go to specjalnie. Wysłał rezultat swoim przełożonym i wyszedł z gabinetu, przeciągając się i ziewając. Rozejrzał się po pokoju i zobaczył Anastasię pochylającą się nad komiksami. Czy ona nie czytała ich już z pięć razy? Obok niej stało pudełko lodów. Kanada nie mógł powiedzieć, że zdziwił się takim widokiem. Nawet nie miał zamiaru zwracać jej uwagi, że powinna zjeść coś lepszego.
Zamiast tego stanął przed nią ze skrzyżowanymi rękoma na piersi i z dumnym uśmiechem.
- Skończyłem – oznajmił. – Miałaś świetny pomysł z tą mapą myśli. Wysłałem szefostwu i jak chcą, to mogą się czepiać, ja już nie zamierzam nic przy tym robić. A skoro resztę dnia mamy wolną… - zawiesił głos. – To co powiesz na ten park rozrywki?
Parę minut wcześniej wybiła czternasta, więc naprawdę mieli sporo czasu. Poza tym, w podobnych miejscach można zjeść całkiem niezły lunch, a Kanadzie nie chciało się tego dnia gotować. A poza tym Ana miała rację – czasem trzeba się rozerwać!
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Pią Kwi 03, 2015 5:09 pm

- Mówiłam ci, że szybciej z nią skończysz - wyszczerzyła ząbki w szerokim, radosnym uśmiechu. - A co do parku... A ja na to jak na lato! - jednym skokiem wstała z kanapy, zrzucając komiks z kolan. - Ale najpierw musimy znaleźć moją koszulkę z Bambim, muszę wiedzieć, gdzie ona jest - ściągnęła usta w podkówkę. - Szukałam jej już niemal wszędzie...
"Niemal wszędzie" oznaczało na dobrą sprawę przekopanie całego mieszkania, co też było równoznaczne z "mój pokój wygląda jak po przejściu ruskiej armii", oraz/albo "nawet nie wchodź do łazienki, brudne ciuchy są wszędzie i to NIE JEST eufemizm". Anastasia miała taki a nie inny styl bycia, co łączyło się z ciągłym bałaganem w domu. A jej upór pozwalał także przypuszczać, że wyrwie ukochaną koszulkę chociażby z gardła samego Führera i taką założy, niż odpuści szukanie i pozwoli, by mieszkanie wypluło ją jakiś miesiąc później, zapewne razem z mnóstwem zaginionych lewych (względnie prawych) skarpetek, tych, które wcześniej z wielkim smakiem połknęła pralka.
Przy Alasce bardzo często gubiły się różne rzeczy (szczególnie jej rzeczy, które potrafiła rzucać gdzie bądź i złościć się potem na Matta, że je sprząta z blatu w kuchni), bo sama Ana miała zwyczaj zapominania, gdzie położyła ostatnio używaną rzecz, ale do szukania była zawsze pierwsza - pewnie pozostałości po gorączkach złota.
- ...nawet w twojej sypialni - dodała po chwili, zamyślona tym, gdzie mogła porzucić (literalnie) bliską sercu koszulkę.
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Pią Kwi 03, 2015 7:54 pm

W przeciągu jednej sekundy dobry humor wyparował jak bańka mydlana.
Przeszukała CAŁY DOM!?
- Anastasia... - jęknął zrozpaczony. Jej pełnego imienia używał tylko i wyłącznie w takich sytuacjach - czyli kiedy jej bezmyślne działania doprowadzały do mniejszych lub większych katastrof.
Matt nie cierpiał sprzątać i właśnie dlatego utrzymywał w domu porządek.Odłożenie książki na miejsce czy umycie dwóch talerzy nie zalicza się do specjalnie dużych wysiłków.Gdyby zaniedbywał podobne sprawy, to uporanie się ze zlewem pełnym brudnych naczyń czy półmetrowym stosem papierów zajęłoby mu nieco czasu. Wychodził więc z przeświadczenia, że lepiej nie robić dużo, ale za to na bieżąco.
Dlatego niezmiernie irytowały go "wyczyny" Alaski, które potem pamiętał na długo (srebrny brokat nadal śnił mu się po nocach) i po których trzeba było zrobić sprzątanie generalne. A teraz wywróciła cały dom do góry nogami, cudownie. Układanie tego wszystkiego zajmie cały dzień. I to wszystko z powodu jednej bluzki.
Nawet nie próbował jej przekonać do zarzucenia szukania, bo jeśli Ana się uprze, to żadna siła, a już na pewno nie Matthew, nie odciągnie jej od wyznaczonego celu. Westchnął ciężko i przeczesał ręką włosy.
- No dobrze... Powiedziałaś, że szperałaś "niemal wszędzie". Gdzie jeszcze nie zajrzałaś?
Jej pokój i łazienka na pewno zostały doskonale przeczesane, musiała szukać tej bluzki niczym gestapowcy ukrywających się Żydów. Po chwili dotarł do niego sens ostatnich słów Alaski.
- Chwila, chwila. Dlaczego szukałaś w MOJEJ sypialni? - uniósł się. Co niby jej t-shirt miał tam robić?
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Pią Kwi 03, 2015 8:21 pm

- Oj, no wiesz, szara jest, pomyślałam, że zapodziała się wśród twoich koszul, czy coś - zrobiła minę niewiniątka, kuląc się lekko i bawiąc palcami. - No i wiesz, nie przeszukałam wszystkiego, elementarną przyzwoitość mam, żeby nie grzebać ci po szafkach z gaciami... ale i tak uważam, że trzymanie dwóch tych bokserek w klonowe liście w każdym mieszkaniu jest bardzo nie w twoim stylu - zachichotała jak mały diablik. - Oh, come on, żartuję, naprawdę nie wetknęłam tam nosa - machnęła ręką. - I ten, sprzątałam po sobie, znaczy po tym szukaniu, no. Nie rób takiej miny, jakbyś musiał kiedyś sprzątać po mnie przez tydzień...
Cóż, brokat schodził dwa tygodnie, nie tydzień - pomyślała.
Najbardziej kluczową częścią jej wypowiedzi było to sprzątałam. Z zasady czasem jej sprzątanie było bardzo podobne do robienia umiarkowanego bałaganu, to znaczy takiego, że człowiek nie łapał się już za głowę z przerażenia, a bardziej zastanawiał się, dlaczego drzwi szafy się nie domykają.
- A co do szukania u ciebie... - zaczęła po chwili. - To wiesz, w sumie ostatni raz widziałam tą bluzkę jak byliśmy w Vancouver, miałam nadzieję, że może wśliznęła się tajemnie między twoje rzeczy, to wszystko - pochyliła głowę jak uczeń przyłapany na psikusie. - Strasznie chciałabym ją założyć...
Alaska nie chciała źle, to wiedział każdy kto raz na jakiś czas znalazł się w jej towarzystwie. Miała po prostu swój sposób bycia: upór, brak umiaru i lekkomyślność, chociaż w niektórych sytuacjach trzeba było nazwać je raczej determinacją, sumiennością i brawurą, niekiedy nawet przydatną.
Ana była Aną, z całym dobrodziejstwem inwentarza, który niosła ze sobą.
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Wto Kwi 07, 2015 3:08 pm

Nawet nie silił się na komentarze. To nadal nie był powód, które pozwoliłyby na szturmowanie jego pokoju, ale mówienie o tym Alasce miałoby równie dużo sensu, co rzucanie grochem o ścianę.
Zamiast reprymendy słownej zgromił Anę wzrokiem. A przynajmniej próbował. Nie umiał robić groźnych min, co w sumie nie dziwiło, biorąc pod uwagę, że zaliczał się do ludzi, którzy życzliwość mają w oczach. Aczkolwiek dziewczyna mogłaby przynajmniej udawać, że załapała aluzję…
Na wieść, że bluzka prawdopodobnie została w Vancouver, Matt jęknął żałośnie i uderzył dłonią w czoło.
- Nie mogłaś o tym pomyśleć zanim przewróciłaś całe mieszkanie do góry nogami!? – burknął. – Myślenie nie boli.
Nie boli i do tego ile trudu by mu zaoszczędziło! Zero sprzątania, zero układania, zero ponownego prasowania rozwalonych koszul, zero wszystkiego! A tak to nie dość, że ma od groma dodatkowej roboty, to jeszcze musi na nią przeznaczyć cholera wie ile cennego czasu. Świetnie, po prostu cudownie.
Policzył w myślach do dziesięciu i odetchnął głęboko, żeby opanować złość.
- Załóż cokolwiek innego – podjął spokojnie – i proszę, nie przeszkadzaj, kiedy będę sprzątał. Usiądź, poczytaj komiksy, włącz sobie film na wideo, cokolwiek, tylko nie rób więcej bałaganu.
Tyle chyba mogła zrobić.
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Pią Kwi 10, 2015 9:45 pm

- To znaczy wiesz, ona mogła się gdzieś tu znaleźć... - powiedziała cicho. - A ja naprawdę chciałam w niej iść...
Uznała tą wymówkę, wygłoszoną cichutkim głosem za wystarczający przejaw pokory i już ze zwykłą nonszalancją siadła przed półką z kasetami i zaczęła w nich grzebać.
- To nie... to nieee... to też nieee... - mruczała cicho, przesuwając palcem po tytułach. Zmarszczyła nosek. - Meh - powiedziała, wyciągając Albrechta*. Cóż, Niemcom brakowało fantazji w wymyślaniu imion dla postaci, więc musiała się zadowolić tym, co miała pod ręką.
Wsadziła kasetę do odtwarzacza i wróciła na kanapę, splatając łydki. Wyjęła pilot z załomów kanapy i nacisnęła przycisk. Gdy nic się nie stało, spróbowała jeszcze raz. Potem nadusiła przycisk z całej siły. Warknęła cicho i uderzyła pilotem w dłoń, a potem ze złością rzuciła nim o podłogę. Podniósłszy go, znów nacisnęła play.
- Działa! - ucieszyła się, kładąc pilot obok siebie, wpatrzona w ekran.
W tym momencie w całym domu mogłaby urzędować nawet ekipa remontowa albo wyburzająca, a Anę od telewizora oderwałby dopiero głód albo koniec filmu.
...względnie Matthew, jeśli odpowiednio się postarał.

* - jest to nazi!Alladyn
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Pon Kwi 13, 2015 9:30 pm

Nie zamierzał jej dłużej robić wyrzutów. Po pierwsze dlatego, że i tak nie miało to sensu, a po drugie, że ten pokorny ton Alaski mimo wszystko łagodził jego złość.
Z niechęcią zabrał się do sprzątania. Usłyszał, jak Ana maltretowała biednego pilota, ale nie pofatygował swoich czterech liter do salonu, żeby coś z tym zrobić. Jeśli stara metoda nie działa, to walnij z całej siły poskutkowała, to dobrze. A jeśli nie przyniosła rezultatu i urządzenie leżało w tej chwili rozwalone, to nie jego problem, przynajmniej nie teraz. Z pokoju zaczęły jednak dobiegać dźwięki Albrechta, czyli jednak tym razem nic się nie zepsuło.
Jakieś dziesięć minut przed końcem filmu uporał się z bałaganem. Poszło mu znacznie szybciej niż początkowo zakładał, przez co jego dobry humor powrócił i niewielki uśmiech znowu zagościł na jego twarzy. Przeszedł przez salon, rzucając okiem na Alaskę i znalazł się w kuchni, stojąc przed otwartą lodówką i rozmyślając, co mógłby dzisiaj ugotować. Myszkował w niej chwilę, ale szybko stwierdził, że nie ma ochoty na nic, co się tam znajduje.
- Ana! – zawołał. – Chcesz iść gdzieś na kolację?
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Alaska on Pon Kwi 13, 2015 10:46 pm

- Daj mi dooglądać! - rzuciła, machając ręką w jego stronę.
Jeśli chodziło o dowolne dzieło obrazkowe - obojętnie, czy mowa była o filmie czy komiksie - Anastasia była niezwykle uparta i nie istniała siła, która oderwałaby ją od wspomnianego dzieła. Świat się mógł walić i palić, mogła znać na pamięć każdą chmurkę i każdy kadr, cytować całe obszerne fragmenty z pamięci bezbłędnie, ale jak zaczęła to skończy.
Rzecz jasna nie tyczyło się to jej zajęć, ten upór dotyczył tylko rozrywki.
Gdy film się skończył, wyłączyła szybko telewizor.
- Jasne, że chcę! - odparła radośnie, zeskakując z kanapy.
Jej oko błyskawicznie wyłowiło kraniec szarej tkaniny, wystający spod kanapy. Pochyliła się i wyrwała z objęć mebla ubranie z siłą godną Niemca gdy zobaczy ładną Nordyczkę.
- Moja najdroższa! - pisnęła, tuląc do siebie poszukiwaną bluzkę z jelonkiem. - W mordę, widziałeś?! - pomachała koszulką. - Była cały czas pod kanapą! Wpadłbyś na to? - roześmiała się perliście.
Dociekanie, jakim cudem t-shirt znalazł się pod łóżkiem nie miało najmniejszego sensu, było bezskuteczne i absurdalne, a w dodatku wymagało myślenia bardziej abstrakcyjnego niż sama Ana.
avatar
Alaska
Admin

Female Liczba postów : 10
Join date : 31/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Kanada on Sro Kwi 15, 2015 9:25 pm

Are you fucking kidding me?
Kanada czuł się, jakby padł ofiarą wyjątkowo perfidnego żartu. Patrzył się na Anę lekko szalonym wzrokiem, który jednoznacznie ukazywał, że Matt znalazł się na skraju wytrzymałości.
- Nie wierzę… - mruknął pod nosem, kręcąc głową. Po prostu nie wierzę. Ta cholerna bluzka była CAŁY CZAS pod kanapą? Chciało mu się wyć, tudzież wrzeszczeć na Alaskę, ale ostatecznie nie zrobił ani jednego, ani drugiego. Miał natomiast wrażenie, że właśnie posmakował prawdziwej rozpaczy.
Inna sprawa, że podobne odczucie nawiedzało go regularnie, przeważnie ze dwa-trzy razy w miesiącu. Ana niestety często miała różne… ciekawe akcje.
Wydawało mu się, że jego prawa powieka zaczęła drgać z nerwów. Biorąc pod uwagę, jakim emocjonalnym rollercoasterem był dzisiejszy dzień, nie uznał tego za osobliwe.
Wziął bardzo głęboki oddech… A potem jeszcze trzy równie głębokie, tak na wszelki wypadek. Policzył do dziesięciu i dopiero wtedy się odezwał.
- Ana, błagam Cię, na drugi raz, jeśli będziesz czegoś szukać, zawołaj mnie i ja się tym zajmę, ok? – poprosił.
Padł na kanapę, wykończony, styrany i zdenerwowany.
avatar
Kanada
Admin

Liczba postów : 33
Join date : 24/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Apartament w Toronto

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach