[Chorwacja] Zagrzeb - opuszczony Teatr "Komedia" i okolice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

[Chorwacja] Zagrzeb - opuszczony Teatr "Komedia" i okolice

Pisanie by Czarnogóra on Sob Mar 28, 2015 10:19 pm




Westchnął ciężko, ale na jego twarzy nadal nie było cienia zmęczenia czy stresu. Zagrzeb jak zwykle prezentował się zjawiskowo, nawet, kiedy Rzesza narzuciła mu swe ciężkie kajdany. Zamiast przechadzać się powoli w delikatnym świetle latarni, mieszkańcy przemykali po cichu od uliczki do uliczki, próbując nie zwracać na siebie uwagi. Miasto, które powinno cieszyć się zachwytem turystów, stało się nagle jakieś ociężałe. Nie tyle co wystraszone, a bardziej wyprane z emocji. Przytłaczająca atmosfera tego miejsca udzieliła się także i jemu, ale umiejętnie to ukrył. Teraz miał przed sobą tą łatwiejszą część zadania – dotrzeć do siostry. Jej mieszkanie pewnie było obserwowane, tak więc musieli przenieść spotkanie gdzie indziej. Dogadanie się co do miejsca i czasu także nie było sprawą łatwą, ale ostatecznie udało się ustalić, że spotkają się dzisiejszej nocy w opuszczonym budynku teatru "Komedija" (swoja drogą, niesamowicie kreatywna nazwa). Sprawa noclegu była drugorzędna, o wiele ważniejsze były przygotowania, jakich mieli przedsięwziąć. Bardzo ważne, by Rzesza o niczym się nie dowiedziała. Czarnogóra pogodził się z myślą, że może będzie musiał zostać tutaj trochę dłużej, co wiązało się z niewygodami. No ale z drugiej strony bycie rozpuszczonym nigdy nie wychodziło na dobre.
W porównaniu z przeprawą przez strzeżoną granicę podróż przez Chorwację i przez Zagrzeb była spokojna i łatwa. Oczywiście musiał unikać wrogich żołnierzy, co znacznie go spowalniało. W samej stolicy nie musiał być już tak ostrożny, ale i tak nie pozwolił sobie na opuszczenie gardy. Tutejszy język nie był mu obcy, musiał tylko trochę bardziej brzmieć jak Chorwat, kiedy już się odzywał. Rzesza podbiła niesamowicie ogromne tereny, i nie czarujmy się, Chorwacja do najważniejszych i najbardziej zagrażających nie należała, tak więc nie trzeba było się aż tak pilnować. Władze Imperium pilnowały tutejszej personifikacji i jej ludności, ale nie z taką uwagą jak chociażby USA. Dlatego Czarnogóra bardziej obawiał się miejscowych - każdy wie, jak wojna wpływa na ludzi. Tym bardziej w świetle tego, jak traktowani byli Słowianie, nie zdziwiłby się, gdyby ludzie za kromkę chleba wydawali swoje rodziny. Tym bardziej nie będzie dla nich problemem poświęcenie jakiegoś zabłąkanego członka niezbyt lubianej nacji, który kręcił się po ich mieście i nie wiadomo, co właściwie tu robi... chyba oczywiste, że wolałby tego uniknąć.
Trochę minęło, odkąd widział się z siostrą. Nie kłamiąc, Ratko miał wielką nadzieję, że tego typu spotkanie odbędzie niedługo z Serbem lub Macedonią, bliższych mu pod względem doświadczeń i kultury. Nie mógł się niestety z nimi skontaktować, a z Janicą się udało. W życiu by się nie przyznał, ale i to bardzo go cieszyło. Należało jednak utrzymywać chłodny dystans i klasę. Czarnogóra miał bowiem pewne przekonanie, jakoby okazywanie przez niego emocji innym przedstawicielom swojego gatunku było bardzo niewskazane, żeby nie powiedzieć... niewłaściwe. Tak. Po prostu przyjdzie, przywita się i zaplanują wszystko tak, żeby pasowało. Jak przedsiębiorcy.
Z taką myślą wemknął się do opuszczonego budynku. Zdążył jeszcze w duchu skomplementować dzisiejszą wieczorową kreację Księżyca i był prawie pewien, że świetlista Dama uśmiechnęła się i skinęła mu w podziękowaniu. Już po chwili znalazł się w zupełnych ciemnościach, gdzie własny oddech wydał mu się nagle okropnym, krzywdzącym uszy hałasem. Oczy szybko przyzwyczaiły się do ciemności, więc ruszył przed siebie, ręką badając trasę, by nie wpaść na jakiś element wystroju wnętrza i nie zdradzić tym samym swej obecności. Po kilku minutach błądzenia dotarł wreszcie do sali i usiadł w fotelu. Fragment dachu zdążył się już zarwać, więc delikatne, jasne pasmo księżycowej poświaty wpadało do środka, lądując idealnie na scenie i tańcząc w miejscu. Wiły zaśmiały się, złapały za ręce i zaczęły tańczyć wokół Srebrnej Pani na deskach starego teatru, nie pozwalając, by zobaczył ich fantastyczne twarze. Ratko rozsiadł się w fotelu i przymknął oczy, wsłuchując się w ich przypominający dzwoneczki śmiech. Tak tęsknił za odrobiną magii. Miał ochotę wstać, podbiec do Leśnych Dam, złapać je za ręce i zapomnieć o bożym świecie. Kiedyś magia żyła wszędzie, pokrywała bałkańskie pola i góry, wyciągała szpony z Morza Adriatyckiego. Teraz nikt już nie miał dla niej czasu.
Może to i dobrze. - pomyślał Branković. - Wiły w sumie i tak były wybitnie podłymi jędzami... może Węgierka jest Wiłą?
Siostra nadal się nie pojawiała, ale cierpliwie czekał. Jaki miał wybór?

//Nie pisałam wieki i ten post to jakaś makabra xD
avatar
Czarnogóra

Liczba postów : 47
Join date : 28/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Chorwacja] Zagrzeb - opuszczony Teatr "Komedia" i okolice

Pisanie by Chorwacja on Czw Kwi 02, 2015 7:25 pm

Stała przed lustrem i po raz setny poprawiała kołnierzyk białej koszuli, choć ten leżał idealnie. Dziewczyna była równie zdenerwowana, co podekscytowana spotkaniem z bratem. Bądź co bądź, nie widziała go już od bardzo dawna, poza tym mieli omówić bardzo istotną kwestię. Starając się zamaskować emocje, zeszła po schodach, skierowała się w stronę drzwi wyjściowych i bez słowa podała stojącemu przy nich strażnikowi 50 euro, które ten przyjął wyraźnie zadowolony.
- Chyba dalej nie wie, że od kilku dni wciskam mu ten sam banknot.- mruknęła i uśmiechnęła się półgębkiem. Warto wspomnieć, że owy pieniądz najpierw "wyparował" z kieszeni jakiegoś nieszczęsnego Niemca. Umiejętność sprytnej kradzieży przydawała się Janice nawet częściej, niż dziewczyna by tego chciała.
Chorwatka przechadzała się, pozornie bez celu, po ulicach stolicy. Chociaż miasto znajdowało się w centralnej części państwa, dziewczyna i tak czuła przyjemny powiew bryzy znad Adriatyku, który był zbawieniem podczas trwających wciąż upałów. Starała się nie zwracać uwagi na zniszczenia, ponieważ ich widok wywoływał w niej smutek. Na szczęście, wiele monumentalnych budowli pozostało całych i dalej zachwycały swoim pięknem.
Niektórzy mieszkańcy przyglądali się zza okien wzrokiem wypełnionym mieszanką ciekawości i strachu dumnie kroczącej personifikacji. Niewiele osób w takiej sytuacji wręcz starałoby się być zauważonym, jednak Chorwacja celebrowała zasadę, że najciemniej jest pod latarnią. I faktycznie, większość niemieckich żołnierzy nie zaszczyciła jej nawet spojrzeniem, jakby była nieistotnym elementem całości. Paru bardziej czujnych uważnie ją zlustrowało i myśląc, że jest raczej niegroźna, ledwie zauważalnym skinieniem głowy jakby pozwalało na dalszy spacer.  Kiedy dziewczyna dotarła na miejsce, uśmiechnęła się delikatnie. Teatr "Komedija" niczym nie wyróżniał się z pośród innych budynków, w końcu znajdywał się w jednej ze zwykłych kamienic. Zdecydowanym ruchem popchnęła drzwi i weszła do środka. Wreszcie cisza i spokój. Jedynymi rzeczami, które psuły tę harmonię, było skrzypienie desek i jej własny, głęboki oddech.  Rekwizyty leżały w nieładzie, zupełnie, jakby artyści opuszczali teatr w pośpiechu. Wreszcie doszła do sceny, oświetlonej srebrnym światłem księżyca padającym z dziury w suficie. Janica powoli szła wzdłuż rzędów foteli, mając nadzieję jak najszybciej znaleźć brata. Po chwili go zauważyła i odetchnęła z ulgą.
- Dobry wieczór. - powiedziała i usiadła obok niego. - Nie było kłopotów z dostaniem się tutaj? - spytała i, nie czekając na odpowiedź, stwierdziła: - Aż się zdziwiłam, kiedy dostałam od was wiadomość. Unia wreszcie zaczyna działać? Wydawało mi się to co najmniej dziwne. Poza tym, widziałeś się jeszcze z kimś?

// Twierdzisz, że twój post jest słaby? Lepiej spójrz na to xD
avatar
Chorwacja

Female Liczba postów : 146
Join date : 20/03/2015
Skąd : Ze Śródziemia~

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach