Centralne centrum centralnej Rzeszy, willkommen in Berlin.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Centralne centrum centralnej Rzeszy, willkommen in Berlin.

Pisanie by Berlin on Czw Mar 26, 2015 11:12 pm

W Y W I A D

"Der Gott weiß ich will kein Engel sein "

- Kilka pytań? - Powtórzyła z niedowierzaniem w głosie i uniosła nieco brwi, jednocześnie wykrzywiając pomalowane czerwoną szminką kształtne wargi w czymś na kształt półuśmiechu. Miałeś wrażenie, że drwiącego. - Mnie? Pan jest dziennikarzem?...
- Owszem - odpowiedziałeś, czując jednocześnie, jak zamknięte w teczce rozkazy od szefa wywiadu niemal parzą cię w nogi. Nic dziwnego, że to ciebie posłał na wrogie terytorium - byłeś przecież jednym z najlepszych, a wyciągnięcie kilku informacji od Berlina mogło przynieść przełom w organizowaniu spisku. - Raczy pani na nie odpowiedzieć?
Przez chwilę miał wrażenie, że odmówi, ale jej twarz wciąż była pozbawiona jakiejkolwiek zmarszczki podejrzenia.
- Jeżeli będę w stanie, nie naruszając przy tym tajemnicy państwowej. - Wstała. Nie była specjalnie wysoka, mogła mieć około stu siedemdziesięciu centymetrów wzrostu, za to, choć bardzo się starałeś, nie mogłeś powstrzymać się przed rzuceniem okiem na jej sylwetkę, smukłą i szczupłą, jednak niepozbawioną odpowiednich krągłości, opinanych przez mundur Abwehry. Podążałeś wzrokiem za jej energicznymi, sprężystymi ruchami, gdy podchodziła do stojącej w rogu oszklonej szafki.
- Napije się pan czegoś?
Potrząsnąłeś głową.
- Dziękuję, jestem w pracy.
- Oczywiście. - Znów się uśmiechnęła, a zanim usiadła, niespiesznie wyciągnęła z szafki butelkę i nalała nieco jej bursztynowej zawartości na dno szklanki.
Odchrząknąłeś, poprawiając teczkę, która zsunęła ci się z kolan.
- A więc, zacznijmy od początku. - Również przywołałeś na usta uśmiech. - Berlin. Pani Eva Strauss, tak?
- Nie przypominam sobie, żebym ostatnio zmieniała nazwisko, więc raczej tak.
- Szefowa wywiadu?
- Jak widać. Choć nie tylko.
- Wolno spytać, czego jeszcze?
- Nie. - Posłała ci znad prostokątnych okularów-połówek nieco chłodne spojrzenie jasnoniebieskich oczu. Miałeś wrażenie, że prześwietla nim ciebie i twoje prawdziwe intencje na wylot. Coś było w jej wzroku, jakiś dziwny błysk, który nakazywał ci myśleć, że jednak ta blondynka nie jest tak mało spostrzegawcza, jak na początku zakładałeś. Wręcz przeciwnie.
- Ach... Hm. Rozumiem, oczywiście. Pozwolę sobie w takim razie zapytać, jaki jest pani stosunek do Trzeciej Rzeszy.
 Nacisk, jaki wywoływało na tobie jej badawcze spojrzenie, zelżał, gdy opuściła nieco powieki. Postanowiłeś mimo to przenieść wzrok na jakieś mniej ofensywne miejsce jej fizjonomii. Miała harmonijną, trójkątną twarz o bladej, gładkiej cerze i nieco wystających kościach policzkowych, nieduży, zgrabny nos i ładnie wykrojone, naturalnie wydatne usta. Brwi przykrywała jej równa, jasna grzywka, zaś reszta fryzury pozostawała obsmyczona stosunkowo krótko, na sięgającego nieco powyżej ramion eleganckiego boba.
- To chyba oczywiste. Jestem jej częścią, byłam i będę.
- Cóż... Chodziło mi bardziej o pani szefa.
Niebieskie oczy znów zabłysły.
- Nie mamy ze sobą żadnych konfliktów. Co prawda, pracuję z nim stosunkowo niedługo, ale i tak mogę powiedzieć dużo dobrego. Uważam, że to doskonały przywódca i tylko czasem należy go troszkę poprawić. Ale tak... Raczej się lubimy. - Znów się uśmiechnęła. Zbyt naturalnie, pomyślałeś.
- A reszta krajów? Byłaby pani w stanie wymienić kilku przyjaciół i wrogów? Pański poprzedni szef?
- Mogłabym. Mój poprzedni szef... Chodzi tu panu o Prusy, jak rozumiem. Muszę się przyznać, że mam do niego pewien, ujmijmy to, sentyment, chociaż irytuje mnie niekiedy. Nie mówię, że zachowuje się nie tak, jak trzeba, ale...
- Rozumiem.
- Bardzo dobrze. Austria, cóż... Pochwalam jego podejście do niektórych spraw, a do niektórych nie. Nasze stosunki są raczej neutralne, podobnie z Węgrami. Powinnam jednak dodać, że ostatnio coraz lepiej pracuje mi się z Turcją. To porządny człowiek, wie, czego chce. A najważniejsze, że dobrze chce.
- Włosi?
Poprawiła okulary i łyknęła nieco z przyniesionej uprzednio szklanki.
- Do odstrzału - odpowiedziała, gdy już przełknęła płyn. - Obydwoje. Nie są źli, są po prostu bezwartościowi, a śmieci nie powinno się trzymać w domu, bo wkrótce zaczną śmierdzieć. Jeżeli rozumie pan, o co mi chodzi.
Poczułeś nieprzyjemny chłód w żołądku.
- A co z Polską?
- Nic. To znaczy, niech grzecznie siedzi na tyłku, robi, co do niego należy i na noc wraca do budy, a wszystko będzie w normie. Robił trochę problemów, ale ja jestem cierpliwa. Uważam za to, że pod butem powinny znaleźć się Dania, Norwegia, Wielka Brytania i USA. I to zaraz. Jestem pewna, że prędzej czy później wyskoczą z czymś i będę znów miała pełno roboty. Nie ufam im, w każdym razie.
Uśmiechnąłeś się blado. Jej słowa, wypowiadane nieco chrapliwym, niewysokim głosem, gdy przeciągała nieco sylaby, pochłonęły cię do tego stopnia, że nie zauważyłeś nieco dziwnego faktu, że Eva mówi tobie, praktycznie nieznajomej osobie niemal wszystko. I to bez zahamowania. Potrafiłeś wykryć, kiedy ktoś kłamał - ona zaś z całą pewnością mówiła prawdę.
- Opowiedziałaby mi pani o swojej sytuacji po wojnie?
Kiwnęła niespiesznie głową i znów upiła łyk whisky.
- Przez okres trwania wojny pracowałam dla Abwehry i robię to nadal. Wie pan, nigdy nie wiadomo, kiedy któremuś z tych biednych państewek przyjdzie do główki zrobić jakiś bardzo dziwny manewr. Na wszelki wypadek trzeba mieć wszystko pod kontrolą i to właśnie jest moje zadanie. Czasem gdzieś wyjadę, porozmawiać, poprzekonywać, posprawdzać...
- A poza tym?
- A poza tym nic. Współrządzenie światem jest przyjemne. - Kolejny uśmiech olśniewająco białych zębów. Dopiero teraz zauważyłeś nieduży pieprzyk nad jej górną wargą.
- Ma pani jakieś plany? Założenia? Cele? - Tak naprawdę nie spodziewałeś się, że odpowie.
Myliłeś się.
- Czynnie współdziałać w utrzymywaniu siły Trzeciej Rzeszy na takim poziomie, jakim jest i jak najszybsze wykrywanie wszelkich rozruchów. I, oczywiście, zrobić to jak najciszej.
- Oczywiście.
 Obydwoje milczeliście przez chwilę. Dowiedziałeś się już całkiem sporo i w zasadzie mógłbyś już sobie iść, ale coś wciąż odwodziło cię od pomysłu wstania z fotela. Chciałeś tu jeszcze trochę pobyć, choćby... Choćby po to, żeby jeszcze chwilę na nią popatrzyć. Bo była zjawiskowa, nie mogłeś temu zaprzeczyć. Nawet gdyby nie była tak ładna, jej powierzchowność i tak wywarłaby na tobie wrażenie. Wiedziałeś już, że nie jest głupią blondynką, oślepioną nazistowską ideologią, a wprost przeciwnie - piekielnie inteligentną, pewną siebie kobietą o trzeźwym i chłonnym umyśle. Przerażała cię i intrygowała jednocześnie, ponieważ w żaden sposób nie potrafiłeś przewidzieć jej następnego ruchu, kolejnego słowa, które padnie z tych umalowanych na czerwono ust, a spojrzenie, którym cię darzyła, zdawało się mieć moc promieniowania X. Zdawało ci się, że wszystko o tobie wie, że tylko czeka, aby cię zdemaskować - szczególnie, gdy mówiła o swoich obowiązkach. Miałeś też wrażenie, że teraz nosi tylko idealną maskę, maskę chłodu i obojętności, pod którą skrywa swój prawdziwy temperament - nie łagodny, o nie, wręcz ognisty. Już z samego sposobu, w jaki się poruszała, byłeś w stanie rozszyfrować, że posiada typowo choleryczną osobowość, wybucha gniewem łatwo i często.
A mimo to chciałeś zostać. Po prostu cię oczarowała.
- Coś jeszcze by pan chciał? - Głos Evy wyrwał cię z chwilowego zamyślenia, z którego zaraz też się otrząsnąłeś.
- T-tak... Chciałbym się dowiedzieć, jakie jest pani stanowisko co do ideologii, szerzonej przez Hitlera.
- Nie potępiam jej. Uważam, że nasz Wódz miał doskonały pomysł, tylko zastosował zbyt brutalne sposoby. Moim zdaniem wystarczyłoby po prostu skupić gdzieś tych ludzi, zamknąć i niechby sobie tam spokojnie żyli we w miarę ludzkich warunkach. Nie lubię za bardzo radykalnych metod, preferuję stopniowe zmiany. - Jej głos zabrzmiał nieco poważniej. Odsunęła się nieco od blatu biurka i zaczęła grzebać w szufladzie. - Pan wybaczy, ale uważam, że na pana już pora.
- Naturalnie. - Uśmiechnąłeś się i wstałeś. - Dziękuję za poświęcenie mi cza.... - urwałeś, gdy zauważyłeś w jej dłoni ciężki, czarny, dobrze znany ci przedmiot.
"Przejrzałaś mnie jednak tymi niebieskimi oczami, co?" - zdążyłeś jeszcze tylko pomyśleć, zanim usłyszałeś strzał, a potem wszystko ogarnęła ciemność.


~*~


I N F O R M A C J E  D O D A T K O W E:
Czyli te, których nie udało się zawrzeć w tekście lub nie są do końca jasne, a które chciałabym tu jeszcze zamieścić.

- Prawdą jest, że Eva nosi maskę zimnej zołzy. Przydaje jej się to w pracy, ponieważ zazwyczaj ma dosyć wybuchowy charakter - rzucanie talerzami w ścianę podczas momentów irytacji jest na porządku dziennym.
- Podczas napadu prawdziwego szału jest w stanie posunąć się do wszystkiego. Dosłownie. To ją po prostu zaślepia.
- Kiedy ma zacząć się bać, tak ją to irytuje, że zamiast strachu czuje wściekłość, ponieważ nienawidzi pokazywać innym jakichkolwiek swoich słabości.
- Jest chora, leczy to regularnie - gdyby zaniedbała, to ucierpiałaby nie tylko ona, ale i najbliższe otoczenie. Ona sama tak skrzętnie trzyma to w tajemnicy, że zdradzenie, jakaż to choroba, byłoby nietaktem. Nawet tu, w KP.
- Wyznaje wyższość siły psychicznej nad fizyczną. I w wykorzystywaniu tego pierwszego jest wprost przerażająco dobra, choć słabością mięśni także nie grzeszy.
- Uwielbia wszelkiego rodzaju logiczne łamigłówki. Zna się na strategii, aczkolwiek zdecydowanie lepiej wychodzi jej sztuka manipulowania ludźmi. Wystarczy kilka sztuczek psychologicznych, umiejętność gry aktorskiej i panowanie nad emocjami w pewnym stopniu.
- Nie przepada za przemocą, katowaniem, czy torturami. Jeżeli już ma kogoś zmusić do mówienia, woli użyć podstępu, a gdy już naprawdę musi, zostawia delikwenta komuś innemu, coby odwalił brudną robotę. Wbrew pozorom jest wrażliwa i niespecjalnie podoba jej się oglądanie czyjegoś cierpienia.
- Nie jest także pozbawiona uczuć. Przeciwnie, jest bardzo emocjonalna. Po prostu dobrze to ukrywa.
- Zabija tylko wtedy, gdy to konieczne.
- Zawsze ma przy sobie broń. Tak na wszelki wypadek.
- Jeżeli nie w mundurze Abwehry, to można ją też zobaczyć w eleganckich i gustownych sukienkach czy kompletach, lecz niemal tylko w sytuacjach prywatnych.
- Ma kota. Lubi koty. Koty są miłe.
- Zna doskonale swoją wartość jako kobiety i potrafi się tym posłużyć, jeżeli będzie trzeba. Nie straci jednak przy tym nigdy szacunku do samej siebie.
- Potrafi się bawić i nie jest tak sztywna, jak Niemiec, ale na litość boską, nienawidzi niepoważnych i nieodpowiedzialnych osób.
- Bardziej niż Żydów nie lubi Latynosów, chociaż sama nie wie, dlaczego.
- Przypominam, że Major Spojler przewidział z góry to wszystko, zakończenie powyższego tekstu także.

[Userka kaja się pokornie, że tak długo zabrało jej utworzenie KP, ale w pewnych momentach pożerał ją system i nie miała nawet czasu podrapać się po głowie. Pragnie też nadmienić, że avatar przeniosła stąd http://dieperfektehetalia.forumpolish.com/ , a także, że obie postacie należą do niej. A Berlin o tutaj dla mnie tyczy się całego landu, nie tylko miasta c: ]


Ostatnio zmieniony przez Berlin dnia Nie Mar 29, 2015 6:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Berlin

Female Liczba postów : 21
Join date : 03/03/2015
Skąd : że znowu, panie Heß.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Centralne centrum centralnej Rzeszy, willkommen in Berlin.

Pisanie by Führer on Czw Mar 26, 2015 11:42 pm

Na taką kartę warto było poczekać nieco dłużej. <3 Akcept!
Brakuje mi może jedynie relacji z Ludwigiem. Ale to tak na marginesie.
avatar
Führer
Mesjasz Niemieckiego Narodu

Male Liczba postów : 47
Join date : 26/01/2015
Skąd : Z Equestrii.

Zobacz profil autora http://aph-die-neue-ordnung.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach