Grupy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Grupy

Pisanie by Führer on Sro Sty 28, 2015 5:14 pm

Trzecia Rzesza
(niem. Das Dritte Reich; Tysiącletnia Rzesza, Das Tausendjährige Reich)

Dawniej nazywali to po prostu Niemcami, ale jakieś pół wieku temu (naprawdę? Już 50 lat? To jeszcze tylko 950... *kreśli linię na ścianie*) pewien człowiek z kwadratowym wąsem przemianował je na Trzecią Rzeszę. Tak zostało.
To dziwne państwo. Pełne absurdów i bezsensownych praw, które swoje podstawy biorą z ideologii. Za byle przewinienie można trafić do obozu lub - w tym lepszym przypadku - zawisnąć na sznurze. Albo poczuć ołów w plecach. Niemcom nie brakuje wyobraźni, jeśli chodzi o kary i tortury.
Nazizm, czy poprawniej mówiąc narodowy socjalizm, to kwintesencja Rzeszy. Rasizm i antysemityzm stoją na porządku dziennym. Już nikt się nie dziwi, widząc, jak dziesiątki ludzi giną na ulicach. Hitlerowcy lubią strzelać. Dopiero potem wymyślają powód i zadają pytania.
Powiem wprost: naziści są popierdoleni, ale także genialni. Stworzyli światowe imperium, dokonali czegoś, co nie udało się nikomu wcześniej. Wyprzedzili epokę o dziesiątki lat, skolonizowali Księżyc, latają na Wenus, Marsa, a ich plany sięgają o wiele dalej.
Oczywiście, że poza obywatelami Rzeszy (do klasyfikacji obywateli jeszcze dojdziemy), niewiele jest państw i ludzi, którzy Rzeszę kochają. Nie ma się czemu dziwić, bo Niemcy większość świata uważają za kundle. To dość ciekawe zjawisko, ten cały rasizm. Rozumiem, dzielić zwierzęta na rasy, ale ludzi? Tak, jakby sami uważali się za zwierzęta, tylko z jakiegoś powodu lepsze.
Swoją drogą, mam wrażenie, że na świecie w ogóle nie ma już ludzi.

obywatel Rzeszy = Aryjczyk

Chodzi głównie o pochodzenie, ale aryjski wygląd to dodatkowy plus. Znaczy, Francuzi, Włosi, Węgrzy czy Rumuni też mają swoje prawa, mniej szerokie, niż Niemcy, Norwedzy czy Austriacy, ale zawsze coś.
Gorzej, gdy mówimy o Słowianach. A o Żydów dla własnego dobra lepiej nawet nie pytajcie.

Słowianin = niewolnik

Żyd = szczur

Byłoby dobrze, gdyby naziści traktowali ich jak psy. Oni bardzo lubią psy.
Tym prawdziwym obywatelom i pół-obywatelom żyje się naprawdę dobrze. Państwo zapewnia im wszystko, od szkolnictwa, przez żywność i pracę, po bezpieczeństwo. Propaganda gratis w zestawie.
Oficjalnie, wszyscy kochają Rzeszę i Führera.
Bo ci, którzy nie kochają, dawno są już martwi lub przynajmniej pół-martwi.
Ach, właśnie, Führer! Niewiele o nim wiem. To tajemnicza postać. Niektórzy twierdzą, że to nadal sam Adolf Hitler, ale mnie niespecjalnie chce się w to wierzyć. Inni mówią, że to jego potomek, co prędzej uznam za prawdę. Kim by nie był, od wielu lat nie pokazywał się publicznie. Czasem tylko wykonywał rzymski salut z balkonu w stolicy. Tłum skandował na jego cześć, odpowiadając tym samym gestem.
W każdym razie, Führer wydaje i podpisuje rozkazy, dekrety, ustawy. Jego bliscy współpracownicy, to jest zarząd partii, generalicja czy SS wcielają je potem w życie. Oni pojawiają się na paradach.
Ten cały Führer albo jest przewrażliwiony na punkcie zamachów, albo brzydki jak noc, albo zwyczajnie nie istnie...
Pojedynczy wystrzał z pistoletu urwał ostatnie słowo. Stukot ciężkich, podkutych butów odbił się głuchym echem od ścian pokoju.
Tak. Ku chwale Tysiącletniej Rzeszy.


Państwa okupowane przez Rzeszę

Oj, sporo ich jest. I nie żyje im się strasznie wesoło. Może podzielę to na kontynenty?
W Europie zachodniej oraz północnej nie jest źle. Powiedziałbym nawet, że jeśli ktoś nie pcha się przed szereg ani nie działa przeciw nazistom, to wiedzie mu się całkiem dobrze. Rzesza zapewnia wysoki poziom życia. Oczywiście, mieszkańców tych państw nie traktuje się na równi z Niemcami, ale lepiej być pół-obywatelem, niż nie być nim wcale, prawda?
Sytuacja wschodu starego kontynentu wygląda znacznie gorzej. Ci, którym udało się przetrwać eksterminację i przesiedlenia, zostali sprowadzeni do roli niewolników. Znaczy to tyle, że na co dzień czyszczą nazistom buty, a za kilkanaście godzin ciężkiej pracy dostają niewielkie wynagrodzenie. Często żadne, przez co przymierają głodem. Znajdą się bardziej poważani na wschodzie, szczególnie w państwach bałtyckich. Głównie Słowianie cierpią, chociaż są i tacy, którzy zdecydowali się pójść na współpracę i jakoś udaje im się utrzymać nie najgorsze relacje z hitlerowcami.
W Afryce jest jeszcze gorzej niż w Polsce czy Rosji. Szczególnie tam, gdzie państwa zamieszkałe są przez ludzi o czarnej karnacji. Tam nikt nie liczy na garść marek czy choćby kromkę chleba za dzień morderczej pracy, trwający często około szesnastu godzin. Diamenty się same nie wykopią… Madagaskar został nieco zniszczony (całkiem spory kawałek zwyczajnie wyjebało) ze względu na przeprowadzane tam testy broni jądrowej.
Azja i niewielkie tereny w Oceanii, dawne niemieckie kolonie. Szczerze, Niemcy niewiele wiedzą o tamtejszych ludach. Trwają one w swoich dziwnych, nieeuropejskich zwyczajach, a naziści ich tylko pilnują, żeby nie rzucali się za bardzo. Czasem postawią jakiś obóz, ale jest ich zdecydowanie mniej, niż w Afryce czy wschodniej Europie. W Azji widzą głównie surowce, więc miejscowa ludność ma jakieś zajęcie. Czasem ktoś wspomni coś o dziwnych eksperymentach, ale to podobno tylko plotki...
Ameryka. Stany Zjednoczone. Naziści przemianowali swoją część na Deutsche Vereinigte Staaten von Amerika, co znaczy po prostu Niemieckie Stany Zjednoczone Ameryki. Okupacja wygląda podobnie jak w zachodniej Europie. Niektóre stany jednak nieco się zmieniły, a Nowy Jork nazwano Nowym Berlinem. Z kolei Arizona, Teksas oraz Nowy Meksyk zamieniły się w poligon atomowy. Lepiej nie odwiedzać ich bez skafandra ochronnego oraz broni – nie wiadomo, jaki wpływ miała radioaktywność na tutejszą faunę.
Kilka stanów dostało się Japonii, o czym opowiem dalej.


Zachodni Związek Ameryki Południowej
(ZZAP, hiszp. Latinoamericana Unión Occidental)

Ameryka Południowa to jedyny kontynent, gdzie Rzesza sama w sobie nie dotarła. Ma jednak tutaj wspaniałego sojusznika, czyli wyżej wspomnianą unię państw. Jest to sojusz zawarty wyłącznie z chęci obu stron, nikt nikogo nie zmuszał.
Na czele Związku stoi Argentyna. Wszyscy członkowie są traktowani równo i sprawiedliwie, na tyle, na ile świat zna te dwa pojęcia. Organizacja zawiązała się w roku 1949, decyzją Argentyny i Chile. Potem włączyły się kolejne państwa. Aktualnie ZZAP ma ośmiu członków, ale chętnie przyjąłby w swoje ramiona inne kraje Ameryki Południowej.
Z Rzeszą łączy ich zarówno układ o wymiarze militarnym, jak i gospodarczym. Obok Japonii jest to najważniejszy partner Niemiec.
Na kontynencie jest nieco niespokojnie, ze względu na drugą wspólnotę państw, złączoną sojuszem z Unią Śródziemnomorską... A skoro już o tym mowa…


Unia Śródziemnomorska
(wł. L’Unione mediterranea)

Większość państw starała się odeprzeć nazistowski atak. W Europie na rządy Rzeszy nie chcieli zgodzić się między innymi Polacy, Francuzi i Anglicy. Ale wkrótce niemal cała Europa znalazła się pod niemieckim berłem.
Oprócz południa. Gdy naziści zaatakowali Italię w 1944, swojego dotychczasowego sojusznika, od północy, Włosi zorientowali się, że zostali podle oszukani.  Ledwo znosili faszystowski reżim Mussoliniego, więc jak mogli wytrzymać w Rzeszy? Taka wizja nie uśmiechała się też mafii. Hitler i spółka na bank ukróciliby ich „interesy” raz na zawsze.
Mimo to mieli świadomość, że sami tej wojny nie wygrają, musieli zwrócić się o pomoc do sąsiednich państw. Często od razu im odmawiano. Nic dziwnego – Włosi sami nie zachowywali się jak święci w Albanii czy Libii. Ale ostatecznie udało im się przekonać wszystkie państwa Basenu Morza Śródziemnego, że do ich drzwi naziści też pewnego dnia zapukają. A wtedy lepiej nie stawiać im się samotnie. Zawarto antyhitlerowski sojusz, który nazwano Unią Śródziemnomorską.
W sumie nikt nie wie, dlaczego Niemcy nie zniszczyli jeszcze tego budzącego litość związku. Gdy go zawiązano, pod ich rządami znajdowała się już jedna trzecia Włoch. Wojskom UŚ cudem udało się odeprzeć atak, ale nie uznajcie tego za słabość nazistów. Wtedy nie podbili jeszcze Ameryki, nie rządzili w Moskwie. Gdyby teraz zaatakowali, z UŚ nie pozostałoby nic.
Ale taki wróg, za słaby, by poważnie zagrozić, ale za mocny, by go kompletnie ignorować, bardzo przydaje się w propagandzie. Co jakiś czas telewizja niemiecka triumfalnie podaje komunikat, że kolejny obszar UŚ, taki jak Chorwacja czy włoskie Lacjum, znalazł się pod panowaniem Trzeciej Rzeszy. Pożyteczna rzecz, taki śmieszny twór.
Samo UŚ składa się obecnie z kilkunastu niepodległych państw oraz kilku portugalskich kolonii. Jako, że inwencja założycielska należała do Włoch, to do dnia dzisiejszego językiem urzędowym jest tam włoski, a siedziba Unii mieści się w Neapolu. Nie podoba się to wielu członkom, co nie jest niczym dziwnym – państwa należące do UŚ kłócą się o wszystko, o co tylko mogą. Prawdopodobnie to jest przyczyną powszechnej biedy i chaosu panujących w tym związku… Ludzie narzekają, harują godzinami, nie mają pieniędzy na lepsze życie, a rządy państw wprowadzają cały czas tylko mnóstwo niepotrzebnych praw.
Ale przynajmniej są wolni.


Wspólnota Ameryki Łacińskiej
(WAŁ, port. Comunidade de América Latina)

O UŚ w wolnych mediach mówi się często jako o ostatnim bastionie wolności. Wydaje się, że dziennikarze nagminnie zapominają o państwach neutralnych, Tajlandii, Liberii czy właśnie o Wspólnocie Ameryki Łacińskiej.
Podobnie, jak UŚ wyrosło wokół Włoch, a ZZAP wokół Argentyny, tak inicjatorem powołania WAŁu była Brazylia. W przeciwieństwie do Argentyńczyków, Brazylijczycy nie chcieli godzić się na reżim, jaki Trzecia Rzesza narzucała światu. Przyłączyła się do niej Wenezuela, a także grupa mniejszych państw.
WAŁ powstał wcześniej niż ZZAP, bo w 1945. Historycy najczęściej wiążą to z powstaniem UŚ – Brazylijczycy, być może zainspirowani postawą Włochów, postanowili powiedzieć „nie” nazistom i kilka miesięcy po UŚ narodził się WAŁ.
Wspólnota na tę chwilę zrzesza dwanaście krajów i, w przeciwieństwie do UŚ, panuje w niej zgoda, jest także znacznie spokojniej. Językami urzędowymi są portugalski i hiszpański, ale używa się głównie tego pierwszego. Z Unią oraz Liberią i Tajlandią łączy ich sojusz gospodarczo-militarny.
Skoro było o sojusznikach, to teraz o wrogach. Oczywiście największym złem nadal jest Trzecia Rzesza, ale z biegiem czasu odmienne stanowiska WAŁu i ZZAPu zaczęły mocno dawać o sobie znać… Na granicach czasami dochodzi do potyczek, chociaż Brazylia stara się utrzymać spokój. Tylko czas pokaże, czy jej się to uda.


Związek Państw Arabskich
(ZPA)

Pewnego dnia zebrały się cztery arabskie kraje. Był początek roku 1950. Państwa te, znaczy Arabia Saudyjska, Kuwejt, Katar oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, widząc kształtujące się wokół sojusze oraz doskonale rozumiejąc, w jakim kierunku zmierza świat, postanowiły za wszelką cenę utrzymać swoją niezależność. W celu wzmocnienia utworzyły Związek Państw Arabskich. Ich głównym gwarantem oraz podstawą gospodarki stała się ropa naftowa – towar niezwykle potrzebny pewnemu imperium. Rok później do ZPA dołączyły Irak oraz Iran. Od tamtej pory jest to zamknięty krąg krajów, które bazują na czarnym złocie.
Można się zastanawiać, dlaczego Rzesza nie podbiła państw arabskich. W końcu, czy nie lepiej samemu dysponować ropą, niż ją kupować? Niczego nie można być pewnym, ale Niemcy uznali, że nie chcą ściągać na siebie zbytniej uwagi wśród Arabów, z którymi utrzymywali całkiem niezłe stosunki od czasów wojny na Północy Afryki.
Związek Państw Arabskich stał się bardzo ważnym partnerem handlowym Rzeszy, jeśli nie najważniejszym. Czołgi nie jeżdżą na wodę, tak jak samoloty nie latają na oranżadzie.


Cesarstwo Wielkiej Japonii
(jap. 大日本帝國)

Stary sojusz nie rdzewieje! Japonia, zaraz po Rzeszy, rzecz jasna, jest najsilniejszym państwem na świecie. Ma pod swoim zarządem połowę Azji oraz niemal całą Oceanię (za wyjątkiem Papui-Nowej Gwinei) i na razie nie stara się o więcej. Wie, że nie bardzo gdzie ma szukać nowych terytoriów – większość zajęli Niemcy, a Japończycy woleliby nie zadzierać z przyjacielem, tym bardziej, gdy ten przyjaciel jako jedyne państwo na świecie dysponuje bronią atomową.
Imperia utrzymują ze sobą dobre stosunki, a naziści widzą w Kraju Kwitnącej Wiśni swojego najważniejszego partnera militarnego. Są poniekąd wdzięczni za pomoc w wojnie przeciw Sowietom, chociaż każdy doskonale wie, że poradziliby sobie sami. Czasami przypominali o tym Japończykom, na przykład gdy ci próbowali sięgać w stronę Australii. Widać, kto w tym układzie jest silniejszy. Mocarstwa współpracowały także podczas wojny przeciw Stanom Zjednoczonym, w wyniku której Imperium Pacyfiku otrzymało część ich terytoriów - cztery stany - Waszyngton, Oregon, Nevadę oraz Kalifornię.
Japonia nie narzeka. Ceni sobie przyjaźń z Rzeszą, tak samo, jak ceni swoje terytoria.


Niepodlegli sojusznicy Rzeszy

Rzesza pozwoliła niektórym państwom istnieć. Z różnych powodów – czasem tereny ich zwyczajnie nie interesowały, niekiedy uważali, że niepodległe państwo będzie bardziej pożyteczne niż podbite. Część państw do takiego stopnia nie interesowała Rzeszy, że zostawiła je w spokoju, inne związały się z Tysiącletnim Imperium sojuszem. Nierzadko nie z własnej woli.
Najlepszym przykładem takiego przymusowego sojusznika będą Kanada, Australia i Nowa Zelandia. Przed wojną były dominiami brytyjskimi, gdy wojna się rozpoczęła, stanęły oczywiście wraz z Wielką Brytanią po stronie aliantów. Ale ich zwierzchnika pokonano. A naziści dali im ultimatum – zostanie sojusznikiem Rzeszy lub wojna. Żadne z tych państw nawet nie mogło śnić o wyrównanych szansach na polu bitwy, więc decyzja była oczywista. Stały się niepodległymi krajami, gdzie kwitną wolność, pokój i sprawiedliwość, gdzie respektowane są prawa człowieka i gdzie wszyscy żyją ze sobą w zgodzie. Za niewielką cenę sojuszu z Rzeszą.
Historia każdego sojusznika jest inna, nie wszędzie ludzie są tak wolni, jak w byłych dominiach brytyjskich. Trudno oczekiwać, by nagle w Afganistanie zapanowały takie same prawa jak na zachodzie, prawda? Ale jedno jest pewne – każdy sojusznik zyskał na tym układzie.
A więc kto do nich należy? Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Meksyk, odłączona od Stanów Zjednoczonych Alaska, Irlandia, Mongolia oraz Afganistan. Niektórzy zarzucają głowom tych państw tchórzostwo, ale czy naprawdę nie lepiej żyć jako wolny człowiek niż walczyć z czymś bezcelowo?
Do tych państw zaliczane są także Węgry, Rumunia oraz Słowacja, które zaskarbiły sobie "wdzięczność" Niemiec w ramach dawnych sojuszy.


Państwa neutralne

Ostatnią grupą są pojedyncze kraje, które postanowiły nie opowiadać się po żadnej ze stron. Naturalnie jest ich niewiele – Rzesza zazwyczaj stosuję zasadę „jesteś z nami lub przeciwko nam”.
Były kraje, jak Etiopia czy Tybet, które do takiego stopnia nie interesowały nazistów, że zostawili je w spokoju i nawet nie zmuszali do sojuszy. Nie można też zapominać o Szwajcarii – wieczyście neutralnym państwie. Rzesza mogłaby ją zająć, ale… Właściwie po co? Niemcy chyba nawet nie zwracają na to państwo uwagi, jakby o nim całkowicie zapomnieli, przekonani, że cała Europa należy do nich. Jest jeszcze Korea Północna, fenomen sam w sobie.
Rzesza i Japonia pewnego dnia mogą stwierdzić, że nowe nabytki im się przydadzą, ale na razie pozwólmy się czwórce państw cieszyć neutralnością, która w końcu jest taka krucha.
avatar
Führer
Mesjasz Niemieckiego Narodu

Male Liczba postów : 47
Join date : 26/01/2015
Skąd : Z Equestrii.

Zobacz profil autora http://aph-die-neue-ordnung.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach